Nastolatek z Holandii odnaleziony pod Białymstokiem. Kilkanaście godzin później ponownie oddalił się z placówki
15-letni chłopak z Holandii, którego poszukiwały służby w kilku krajach Europy, został odnaleziony w okolicach Białegostoku. Nastolatek trafił pod opiekę odpowiednich służb, jednak po kilkunastu godzinach ponownie oddalił się z placówki. Ostatecznie sam wrócił na miejsce.
Sprawa wzbudziła duże zainteresowanie zarówno w Polsce, jak i w Holandii.

Chłopak został odnaleziony na przystanku
Jak informują służby, nastolatek został zauważony na przystanku autobusowym w Sobolewie pod Białymstokiem.
Początkowo zgłoszenie dotyczyło osoby, która mogła potrzebować pomocy. Świadek powiadomił policję po tym, jak zobaczył młodego chłopaka leżącego pod kocem na przystanku.
Po przyjeździe patrolu okazało się, że jest to 15-latek z Holandii, który od kilku tygodni był uznawany za zaginionego.
Według informacji przekazanych przez policję jego stan zdrowia nie budził zastrzeżeń.
Trafił do placówki opiekuńczej
Po odnalezieniu chłopak został przewieziony do placówki opiekuńczej, gdzie miał oczekiwać na dalsze decyzje oraz kontakt z rodziną.
Jak poinformował rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa, sytuacja ponownie zmieniła się kilkanaście godzin później.
Nastolatek miał oddalić się podczas przejazdu samochodem w rejonie ulicy Ciołkowskiego w Białymstoku.
W działania zaangażowano policjantów oraz psa tropiącego.

Niespodziewany powrót
Poszukiwania nie trwały jednak długo.
Po pewnym czasie 15-latek sam wrócił do placówki, z której wcześniej został zabrany.
Na razie nie wiadomo, co było powodem jego zachowania ani dlaczego zdecydował się ponownie oddalić.
Służby nie przekazały także informacji dotyczących dalszych decyzji związanych z opieką nad nastolatkiem.

Poszukiwania trwały od kilku tygodni
Według dostępnych informacji chłopak zaginął prawie miesiąc temu w holenderskim Apeldoorn.
Miał wyjechać z domu rowerem i od tamtej pory nie kontaktował się z rodziną.
W związku z możliwością, że nastolatek mógł przebywać poza granicami Holandii, w działania zaangażowano również służby z innych krajów europejskich, w tym z Polski i Niemiec.
Obecnie sprawa pozostaje pod nadzorem odpowiednich służb i instytucji opiekuńczych.



