W dniu, w którym mój narzeczony miał zostać moim mężem, wsunęłam podsłuch do jego samochodu i usłyszałam, jak śmieje się z własnego dziecka, którego nigdy nie uznał. Potem zagroził, że jeśli go…

W dniu, w którym mój narzeczony miał zostać moim mężem, wsunęłam podsłuch do jego samochodu i usłyszałam, jak śmieje się z własnego dziecka, którego nigdy nie uznał. Potem zagroził, że jeśli go...

Kajetan zawsze był przy niej. Odkąd pamiętała, stał między nią a całym światem, gotów odeprzeć każdego, kto śmiałby ją skrzywdzić. Był od niej starszy, twardszy, a wszystkie dzieci z osiedla wiedziały, że Ala jest pod jego ochroną. Nikt nie odważył się jej zaczepić, bo każdy wiedział, że Kajetan się tym zajmie.

Thumbnail

To była najprostsza prawda jej dzieciństwa. Lata mijały, a razem z nimi dorastały ich uczucia, chociaż żadne z nich nie potrafiło tego nazwać. Kajetan pewnego dnia obudził się ze świadomością, że jego przyjaciółka stała się czymś więcej. To odkrycie przeraziło go bardziej niż cokolwiek wcześniej.

Nie chciał zniszczyć tego, co ich łączyło, nie chciał wykorzystać jej zaufania. Zamiast zmierzyć się z tym, co czuł, wybrał drogę, która wydawała mu się wtedy sprytna, a w rzeczywistości była największym głupstwem jego życia. Zaczął spotykać się z Blanką Kowalską, dziewczyną, o której wszyscy mówili, że ma doświadczenie w takich sprawach. Uznał, że to idealne rozwiązanie – będzie mógł wyładować swoje emocje na kimś, kogo nie musi oszczędzać.

Zaczął burzliwy romans, wierząc, że to mądra decyzja. Ale kiedy patrzył w oczy Ali, widział w nich coś, co go zamrażało. Głęboki smutek, jakby ktoś zabrał jej całe szczęście. Udawał, że tego nie widzi, bo przyznanie się do tego oznaczałoby przyznanie się do własnej głupoty.

Rok później Kajetan poszedł do wojska. Na dworcu Blanka płakała i przysięgała, że będzie na niego czekać, co było do przewidzenia. Ale Kajetan nie patrzył na nią. Jego wzrok błądził po tłumie, wypatrując jednej osoby.

Czekał, aż pojawi się Ala. Miała przyjść. Musiała przyjść. Pociąg odjechał, a ona nigdy się nie pojawiła.

Sześć miesięcy później Ala i jej matka przeprowadziły się do większego miasta. Helena Wiśniewska, nauczycielka w podstawówce, dostała pracę w dużej szkole. Ala, która od dziecka marzyła o cukiernictwie, zapisała się na kierunek gastronomiczny w miejscowej szkole policealnej. Ich przyjaźń z Kajetanem po prostu umarła.

Żadne z nich nie zrobiło nic, żeby ją ocalić. Oboje uznali, że skoro drugie milczy, znaczy, że już mu nie zależy. Wkrótce Ala poznała Jacka. Był od niej starszy o siedem lat, a ona patrzyła na niego jak na kogoś, kto może ją ochronić przed całym światem.

Jej matka mówiła, że jest z innej gliny, i nie miała na myśli nic dobrego. Jacek był szorstki, brakowało mu manier, ale Ali to nie przeszkadzało. Czuła się pociągnięta jego siłą, tym, że wszyscy wokół niego się bali. Nawet wśród przyjaciół był liderem, a jego słowo było prawem.

Helena nie znosiła nowego chłopaka córki. Bała się go, tak jak bało się go wielu innych. Nie sposób było odgadnąć, co dzieje się w jego głowie ani czego się po nim spodziewać. Pracował jako mechanik w brudnym garażu, ledwo skończył szkołę średnią.

Jego rodzina była podobnego pokroju. Matka sprzedawała buty na bazarze, ojca nigdy nie poznał, a ojczym, z którym miał napięte stosunki, lubił zaglądać do kieliszka. Helena modliła się, żeby córka w końcu przejrzała na oczy. Kiedy Ala oznajmiła, że zamierza wyjść za Jacka, matka prawie oszalała.

– Ala, kochanie, opamiętaj się, proszę – błagała. – Jak zamierzasz żyć z tym mężczyzną? – Tak jak żyją inni ludzie. Jacek dobrze zarabia i może mnie utrzymać.

– Nie chodzi o pieniądze, Alu. – Więc o co? – Po prostu spójrz na niego. To kompletny degenerat.

– Mamo, to tylko gra. On naprawdę taki nie jest głęboko w środku. I czy to źle, że mężczyzna potrafi o siebie zadbać? Uważam, że to świetna męska cecha.

– Co innego o siebie zadbać. Twój Jacek wygląda, jakby był gotów rzucić się na każdego bez powodu. – Przestań. Przesadzasz, mamo.

Poza tym już podjęłam decyzję. – Więc naprawdę za niego wyjdziesz? Ala skinęła uparcie głową. – Tak, wychodzę.

Helena próbowała jeszcze wiele razy odwieść córkę od tego zamiaru, ale wszystkie argumenty odbijały się od niej jak od ściany. W końcu matka wyczerpała swoje zasoby i niemal pogodziła się z nieuniknionym. Ale wtedy w jej głowie zaświtał pomysł. – Ala, jeśli mnie nie posłuchasz, może twój Jacek pomoże ci zrozumieć, jakim jest człowiekiem – powiedziała Helena z triumfalnym uśmiechem.

– Nie rozumiem, co masz na myśli – odpowiedziała Ala, nagle ostrożna. Helena położyła na stole małe pudełko. – To jest podsłuch. Jeden z moich uczniów zwędził go od ojca, który jest prywatnym detektywem, i przyniósł do klasy.

Oczywiście skonfiskowałam. Później ojciec po solidnej rozmowie z synem powiedział, żebym go sobie zatrzymała. Żartował, że może mi się przydać w pracy. – Ciekawe, ale nadal nie widzę, co to ma wspólnego z Jackiem – powiedziała Ala zdziwiona.

– Tym małym gadżetem możesz lepiej poznać swojego chłopaka. Widząc, a raczej słysząc go z innej perspektywy. – Sugerujesz, żebym szpiegowała Jacka? – Nie szpiegowała.

Dokładnie. Na przykład mogłabyś wsunąć urządzenie do jego samochodu. – Mamo, to absurdalne. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.

– Dlaczego nie? Boisz się dowiedzieć, że mam rację i że twój Jacek to zły wybór dla ciebie? – Nie, tego się nie boję. – Więc czego?

– Mamo, nie rozumiesz? To nie jest w porządku. To nieuczciwe wobec Jacka. To ty mnie uczyłaś, że oszukiwanie ludzi jest złe, a to, co mi proponujesz, to oszustwo.

– Czasami rozpaczliwe czasy wymagają rozpaczliwych środków. Alu, nie mogę pozwolić, żebyś zmarnowała sobie życie. Rozumiesz? Jesteś wszystkim, co mam, i kocham cię bardziej niż cokolwiek na świecie.

Proszę, zrób to, o co cię proszę. Przysięgam, że potem już nigdy nie będę próbowała zmienić twojej decyzji w sprawie wyjścia za tego mężczyznę. Jestem pewna, że gdyby twój ojciec żył, poparłby mnie. To ostatnie zdanie Helena rezerwowała na momenty, gdy czuła, że zawodzi jako matka.

Owdowiała wcześnie, została sama z pięcioletnią córką. Nigdy nie rozważała ponownego małżeństwa, pozostając wierna mężowi, którego wciąż kochała. Dla niej był najmilszym, najmądrzejszym i najbardziej przyzwoitym człowiekiem na ziemi. Takiego mężczyznę chciała dla swojej córki, a wybór Ali był jego całkowitym przeciwieństwem.

Ala długo patrzyła na matkę, a potem ciężko westchnęła. – Dobrze, mamo, zrobię, jak prosisz. Ale wiedz, że robię to tylko po to, żeby udowodnić ci, że Jacek nie jest osobą, za którą go uważasz. Następnego dnia, zbierając się na odwagę, Ala wsunęła małe pudełko pod przednie siedzenie samochodu narzeczonego.

Miała nadzieję, że go nie znajdzie, bo wnętrze jego auta zawsze było zagracone. Poszło bez problemów. Dzień później odebrała urządzenie i wróciła do domu, żeby przesłuchać nagranie. Przewijając do części z rozmową, rozpoznała głos Jacka i dwóch jego przyjaciół.

Na początku gadali o niczym, ale już wtedy czuła głęboki dyskomfort, słysząc, jak jej narzeczony zachowuje się, gdy jej nie ma. Opowiadał sprośne żarty, a jego język aż skrzył się od wulgaryzmów. Po raz pierwszy poczuła do niego odrazę. Chciała zatrzymać nagranie, żeby uniknąć dalszego rozczarowania, ale wtedy Marek, jeden z przyjaciół Jacka, powiedział:

– Apropos kobiet, widziałem twoją byłą Klaudię jakiś czas temu.

Jej brzuch jest olbrzymi. Wygląda, jakby miała zaraz urodzić. – Niech robi, co chce. Mam to gdzieś.

Mam teraz gorętszą dziewczynę niż Klaudia – odpowiedział jej narzeczony, a przyjaciele ryknęli śmiechem. – A tak w ogóle, Klaudia była z tym swoim bokserem. Ale kiedy mnie zobaczyła, zrobiła się biała jak ściana – dodał Marek. – Ha, pamięta, jak dałem jej nauczkę.

Dlatego tak drży ze strachu. Nawet gdy widzi jednego z moich przyjaciół – zadrwił Jacek. – Cokolwiek. Niech ten bokser wychowuje dziecko, wiedząc, że jest moje, a nie jego.

To mnie naprawdę podnieca, co nie? – Co za przegryw. Bierze dziewczynę, wiedząc, że jest w ciąży z dzieckiem innego faceta – wtrącił drugi przyjaciel. – Hej, Marek, gdzie widziałeś Klaudię?

– zapytał Jacek. – Chętnie zobaczyłbym, jak zareaguje, gdy zobaczy mnie w pobliżu jej domu. Przy ulicy Wiosennej, wiesz, moja ciotka mieszka obok. – Już tam nie pójdę – zaśmiał się Jacek.

– Nie chce mi się znowu jechać na komisariat. Zwłaszcza że zbliża się mój ślub. Rozmowa się urwała, bo przyjaciele dotarli do celu i opuścili samochód. Ala nie musiała słuchać dalej.

To, co usłyszała, było więcej niż wystarczające. Wulgarność jego języka mogłaby przełknąć, chociaż nie była do niej przyzwyczajona. W jej obecności zwykle się powstrzymywał. Ale treść rozmowy malowała bardzo ponury obraz.

Okazało się, że jakaś kobieta, najwyraźniej ta, z którą Jacek spotykał się przed nią, była w ciąży z jego dzieckiem. A on traktował to jak żart. Śmiał się z własnego dziecka i z kobiety, którą kiedyś skrzywdził. Postanowiła na razie nic nie mówić matce.

Musiała nawet skłamać, że nie udało jej się wyjąć podsłuchu z samochodu. Pierwszym instynktem było skonfrontowanie się z Jackiem, ale szybko z tego zrezygnowała. Co by powiedziała? Jak wytłumaczyłaby, skąd wie o jego byłej dziewczynie i dziecku?

Wtedy w jej głowie zrodził się inny plan. Postanowiła sama dowiedzieć się, kim naprawdę jest jej narzeczony. Pojechała pod adres, który padł w rozmowie. Wiedziała, że ulica Wiosenna to w większości niskie bloki.

Zaczęła od numeru, który zapamiętała. Przy wejściu siedziała starsza kobieta, wyraźnie znudzona. – Przepraszam, szukam Klaudii – zagadnęła Ala. – A dlaczego jej szukasz?

– zapytała kobieta podejrzliwie. Zanim Ala zdążyła wymyślić odpowiedź, drzwi wejściowe otworzyły się i wyszła młoda, ciężarna kobieta. – Idę tylko do apteki, babciu – powiedziała, przechodząc obok. – Klaudia, poczekaj – zawołała starsza kobieta.

– Ta młoda dama pyta o ciebie. – O mnie? – Klaudia odwróciła się i spojrzała na Alę ze zdziwieniem. Ala poczuła, że policzki jej płoną.

Nie pomyślała, co powie, jeśli ją spotka. – Cześć. Mogę z tobą przez chwilę porozmawiać? – wyjąkała.

– O czym? – zapytała Klaudia, marszcząc brwi. Ala zerknęła na starszą kobietę, która jawnie ich podsłuchiwała. – To osobista sprawa – odpowiedziała wymijająco.

Widząc jej zakłopotanie, Klaudia zlitowała się nad nią. – Chodźmy porozmawiać w drodze. Kiedy przeszły kawałek, Ala zebrała się na odwagę. – Znałaś kiedyś Jacka?

– zapytała wprost. Klaudia zatrzymała się w miejscu, a jej spojrzenie zmieniło się w lód. – Czego ode mnie chcesz? – syknęła przez zęby.

– Nic. Naprawdę nic. Tylko… jak to wytłumaczyć?

Jestem narzeczoną Jacka i przypadkiem dowiedziałam się o tobie. O tym, że nosisz jego dziecko. – Czy on ci to powiedział? – Nie, nie wie nawet, że tu przyszłam.

Widzisz, Jacek i ja zamierzamy się pobrać. Ale kiedy dowiedziałam się, co ukrywał, zaczęłam mieć wątpliwości. Klaudia spojrzała na nią gorącym wzrokiem. – To bardzo dobrze, że masz wątpliwości.

Uciekaj od niego, dziewczyno. Nie bądź głupia. Po prostu uciekaj, zanim będzie za późno. – Co?

Ale dlaczego? – krzyknęła Ala z rozpaczą. – Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiała poznać odpowiedzi na to pytanie. I nie powinnaś tu przychodzić.

Nic z tobą nie będę omawiać. Klaudia odwróciła się, żeby odejść. – Czekaj! – zawołała Ala.

– Proszę, powiedz mi tylko, czego powinnam się bać. Klaudia zatrzymała się, ale nie odwróciła. – Wszystkiego. I odeszła.

Ala długo patrzyła, jak oddala się, ważąc jej słowa. Dopiero teraz zrozumiała, że jej matka cały czas miała rację. Zanim zgodziła się związać życie z Jackiem, powinna była poznać go znacznie lepiej. Tego wieczoru, gdy spotkała się z Jackiem, postanowiła porozmawiać o przełożeniu ślubu.

– Wiesz, myślałam, że byłoby znacznie lepiej, gdybym najpierw skończyła studia. Niewiele mi już zostało. – Ala, powiedziałem ci, że pieniądze nie są problemem. Mogę cię utrzymać, możesz studiować, ile chcesz.

– Nie o to chodzi. Mam egzaminy i trudno będzie pogodzić życie małżeńskie ze studiami. I dlaczego tak się spieszymy? – A może masz wątpliwości co do mnie?

– zapytał natychmiast. Ala spojrzała na niego przerażona i zaprzeczyła. – Dobrze, bo już myślałem, żeby pomóc ci się ich pozbyć – powiedział z szerokim uśmiechem. – Co masz na myśli?

– Zajdziesz w ciążę, a wtedy nigdzie się nie ruszysz. – Mówił całkowicie poważnie, a potem wybuchnął śmiechem. – Żartuję. Ale jeśli uważasz, że się spieszymy, przełóżmy ślub na później.

Tylko pamiętaj, nie mogę czekać wiecznie. Ala kupiła sobie trochę czasu. Postanowiła go wykorzystać, żeby obserwować Jacka i uporządkować swoje uczucia. Ale od tamtej pory jego dotyk wydawał jej się nieprzyjemny.

Za każdym razem, gdy ją dotykał, wyobrażała sobie Klaudię. Przerażały ją słowa jego byłej dziewczyny. Najbardziej przeszkadzało jej to, że Jacek tak łatwo zrezygnował z własnego dziecka, że mówił o nim i o jego matce z pogardą. Ala nic z tego nie rozumiała, ale wiedziała jedno – o ślubie nie może być mowy, dopóki wszystkiego nie wyjaśni.

Po spotkaniu z Klaudią Ala zaczęła dostrzegać w Jacku rzeczy, których wcześniej nie widziała. Jego chamstwo, które kiedyś wydawało jej się męskie, teraz ją odpychało. Jego sposób mówienia, który graniczył z brutalnością, sprawiał, że czuła się nieswojo. Pewnego dnia musiała na własnej skórze przekonać się, jak potrafi wyglądać jego gniew.

Jacek opowiadał o swojej matce i o tym, jak ktoś na bazarze ukradł jej dzienny utarg. – Bez mózgu – powiedział z pogardą. – Uczysz ją i uczysz, a to wszystko na nic. Znowu zadaje się z tym idiotą.

Niech teraz sama sprząta po sobie bałagan. – Jacek – powiedziała Ala surowo. – Nie możesz tak mówić o swojej matce. I mam dość twojego ciągłego przeklinania.

Czy nie możesz po prostu normalnie rozmawiać? Jacek zamilkł i spojrzał na nią, jakby była muchą brzęczącą mu koło twarzy. – Jest coś, czego we mnie nie lubisz? – zapytał, mrużąc oczy.

– Wszystko jest w porządku. Poza tym… – Ala urwała, ale on nie odpuszczał. – Poza czym?

Sugerujesz, żebym został jakimś kujonem i mówił jak oni? – Po prostu proszę, żebyś był bardziej powściągliwy w języku. Zwłaszcza gdy mówisz o swojej mamie. Jacek gwałtownie pochylił się i mocno złapał ją za nadgarstek.

– To ja decyduję, co robię i jak się zachowuję. A ty nie śmiesz mi mówić, co mam robić. Zrozumiałaś? – Jacek, ranisz mnie – wyszeptała Ala, próbując wyrwać rękę.

– Zapytałem, czy zrozumiałaś. – Tak, zrozumiałam. Puścił ją. Następnego ranka jej nadgarstek był jednym wielkim siniakiem.

To wtedy Ala naprawdę się przestraszyła. Zaczęła myśleć o tym, jak zakończyć ten związek. Na początek postanowiła przestać odbierać telefony od Jacka. Ale to nie pomogło.

Pierwszego dnia czekał na nią przed szkołą. – Co jest, słodka? Jesteś na mnie zła? Próbujesz się stawiać?

– Jacek, myślę, że jesteśmy zbyt różni. Nie sądzę, żeby to się udało. – Czy to twoja mała mamusia ci to powiedziała? – Nie, moja mama nie ma z tym nic wspólnego.

Sama tak myślę. Byłoby lepiej, gdybyśmy nie kończyli. Zanim zdążyła się zorientować, porwał ją w ramiona i zaniósł do swojego samochodu. Ala nie krzyczała.

Wszyscy wokół patrzyli, ale nikt nie zareagował. Jacek bez słowa uruchomił silnik i odjechał. – Za kogo mnie masz, Alu? – zapytał po chwili.

– Nie jestem kimś, kogo można tak po prostu zostawić. Kobiety mnie nie opuszczają. Pamiętaj o tym i spróbuj się uspokoić. To ty byłaś winna ostatnim razem.

Nie ryzykuj, a wszystko będzie dobrze. Koniec dyskusji. Nie czekając na odpowiedź, zatrzymał samochód i pocałował ją. Ala nie stawiała oporu, wiedząc, że tylko bardziej go rozzłości.

Ale jej myśli krążyły wokół jednego pytania – jak się stąd wydostać. Przez kolejny miesiąc próbowała unikać Jacka, ale on czekał na nią pod domem, pod szkołą, kontrolował każdy jej ruch. Pewnego dnia znowu straciła panowanie. – Jacek, nie mogę już tak dłużej!

Widzisz, że nam nie wychodzi! – wykrzyknęła ze złością. – Co nie wychodzi? Widzę tylko, że nagle stałaś się zdystansowana.

Chciałbym zrozumieć, kto lub co to spowodowało. Dlaczego mi nie powiesz? – Już ci mówiłam. Jesteśmy zbyt różni.

– Zawsze myślałem, że to właśnie cię pociągało w naszym związku. Czy się mylę? Ala nie miała nic do powiedzenia. Miała rację – ta sama szorstkość, która teraz ją odpychała, kiedyś wydawała jej się atrakcyjna.

Widziała w nim siłę i męskość, a teraz widziała tylko brutalność. Chciała mu powiedzieć, że wie o Klaudii, że wie o dziecku, które musiało już się urodzić, ale bała się nawet o tym wspomnieć. Nauczyła się już, jak szybko potrafi stracić panowanie nad sobą. W końcu Jacek znowu poruszył temat ślubu.

– Chodźmy po licencję ślubną, a wesele urządzimy po twoich studiach – mówił, jakby nic się nie stało. – Nie, Jacek. Nie jestem gotowa, żeby za ciebie wyjść. – A to co tym razem?

Chcesz najpierw znaleźć pracę? Czy twoja surowa mamusia nie pozwala ci poślubić złego chłopca? – Zostaw moją matkę w spokoju! Ala warknęła i natychmiast przestraszyła się własnych słów.

Jacek spojrzał na nią przenikliwie. – W porządku. Oto umowa. Jutro dostajemy licencję ślubną, a ty zaczynasz przygotowania.

Nie czekam dłużej. Już ci wystarczająco ustąpiłem. – Dlaczego ci to potrzebne, Jacek? Widzisz, że już nie chcę cię poślubić?

– Ha, nie chcesz? Cóż, okazuje się, że ja chcę. Może nawet bardziej niż wcześniej. Lubię pokonywać przeszkody.

A ty będziesz mi później jeszcze dziękować. – Dziękować za co? Za zmuszanie mnie do czegoś, czego nie chcę? – Po prostu nie wiesz, czego chcesz.

Nie mogłaś tak szybko przestać mnie kochać. Musi być jakiś powód. Albo mi go wyjaśnisz teraz, albo przestajemy o tym rozmawiać. Pobieramy się i wszystko będzie dobrze.

Ala chciała mu powiedzieć o Klaudii, o dziecku, o wszystkim, czego się dowiedziała. Zacisnęła pięści, żeby się powstrzymać. – Nie, Jacek. Jedyny powód jest taki, że w końcu widzę w tobie to, czego wcześniej nie zauważałam.

Nie będę twoją żoną. Rozstajemy się. Proszę, zaakceptuj to. Próbowała wysiąść z samochodu, ale drzwi były zamknięte.

– Ty, Alu, musisz być cały czas pilnowana. Inaczej zaczynasz robić głupie rzeczy – zadrwił. – Już ci mówiłem, kobiety mnie nie opuszczają. Masz wybór.

Albo wrócisz do posłuszeństwa i zrobisz, jak mówię, albo… twoja ukochana mamusia ucierpi. – Co ty mówisz, Jacek? – Nie wątp w to.

Jestem gotów zrobić dla ciebie wszystko. Jeśli mnie nie posłuchasz, twoja matka może po prostu nie wrócić do domu ze szkoły. Zniknie razem ze wszystkimi swoimi sprawdzonymi pracami. Od dziecka nienawidziłem nauczycieli, ale co zrobić, skoro jeden z nich wkrótce będzie rodziną?

Ala zaczęła drżeć tak gwałtownie, że nie mogła mówić. Patrzyła przed siebie z rozpaczą, próbując ocenić, jak poważna jest ta groźba. – Kochanie, nie denerwuj się – powiedział Jacek, dotykając jej ramienia. – Po prostu zrozum jedno.

Jeśli przestaniesz mi się opierać, będziesz najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Zrobię dla ciebie wszystko. Dam ci księżyc z nieba. – Albo cię zniszczę – pomyślała Ala, ale nic nie powiedziała na głos.

Całą noc nie zmrużyła oka, drżąc ze strachu i nie wiedząc, co robić dalej. Następny dzień przyniósł dwa spotkania, które wszystko zmieniły. Rano, jadąc autobusem, Ala rozpoznała w jednej z pasażerek starszą kobietę, z którą rozmawiała przed blokiem Klaudii – jej babcię. Wyskoczyła za nią na przystanku.

– Przepraszam! – zawołała. – Jest pani babcią Klaudii, prawda? – Ach, tak.

Pamiętam cię – odpowiedziała kobieta. – Mogę o coś zapytać? – Pytaj. – Widzi pani, przez jakiś czas spotykałam się z byłym chłopakiem Klaudii.

Zamierzałam nawet za niego wyjść. – Jacek – oczy kobiety rozszerzyły się. – Tak. Teraz nie wiem, jak się go pozbyć.

Grozi mi i nie chce mnie puścić. – Och, co za bałagan. Co za bałagan – starsza kobieta potrząsnęła głową. – Nasza Klaudia spotykała się z nim ponad rok i nikogo nie słuchała, dopóki wszystkie nasze obawy się nie potwierdziły.

– Co się między nimi stało? – Co się stało? Ten drań zaczął krzywdzić Klaudię, a ona od razu zrozumiała, jakim jest człowiekiem. Chciała zerwać, ale on nie chciał.

Śledził ją wszędzie, groził jej, zupełnie jak tobie. Klaudia bała się nam o tym nawet powiedzieć. A potem poznała Sławka. To bokser, mistrz.

Kiedy Jacek dowiedział się, że Klaudia znalazła kogoś innego, wydawał się to zaakceptować. Ale potem zwabił ją do siebie i zrobił ohydną rzecz. Powiedział, że to pożegnalny prezent. Klaudia zaszła w ciążę.

Dopiero wtedy wyznała wszystko. Zerwała ze Sławkiem, ale on i tak się dowiedział i chciał zabić Jacka. Bała się o niego bardziej niż o siebie, więc milczała. Potem Jacek dowiedział się o ciąży.

Wiedział, że dziecko jest jego. Przyszedł nękać Klaudię, a ja zadzwoniłam na policję. Powiedziałam, że ten bandyta kręci się koło naszego budynku i obserwuje dzieci na placu zabaw. To było jedyne, co mi przyszło do głowy.

Od tamtej pory nie widziałam go w pobliżu Klaudii. A Klaudia i Sławek są teraz razem. Sławek powiedział, że uzna dziecko za swoje. Ale co ty zrobisz?

– Nie wiem – wyszeptała Ala. – Może powinnaś pójść na policję? Powiedz im, jak ci groził. Ten degenerat powinien siedzieć w więzieniu.

Szkoda, że nasza Klaudia wtedy nie wniosła oskarżenia. Wciąż jest nim przerażona. Pomyśl, ile innych dziewczyn mógł skrzywdzić. Niestety natura nie poskąpiła temu Jackowi urody, więc dziewczyny leciały do niego jak muchy.

Starsza kobieta pożegnała się, życząc Ali szybkiego zakończenia związku, po czym odeszła. Ala ruszyła chodnikiem, ale nie przeszła kilku kroków, gdy obok niej zatrąbił klakson. Drgnęła, rozpoznając znajomy samochód i uśmiechniętego Jacka za kierownicą. Wyskoczył z auta i złapał ją za łokieć.

– Nawet nie myśl o krzyku. Będzie dla ciebie gorzej – wyszeptał, nachylając się do niej. – Dlaczego miałabym krzyczeć? – Ala starała się zachować spokój.

– Jesteśmy parą, prawda? – Zgadza się. Tylko ostatnio zdajesz się o tym zapominać. Wsiadaj do samochodu.

Musimy porozmawiać. Ala zawahała się tylko przez chwilę, zanim posłusznie wsiadła. Oczywiście mogła krzyczeć i zwrócić czyjąś uwagę, ale co by to zmieniło? Tylko bardziej rozzłościłoby Jacka, a wtedy mógłby zrealizować groźby wobec jej matki.

– Dlaczego milczysz i oddalasz się ode mnie? – zapytał, gdy tylko znaleźli się w samochodzie. – Sama mówiłaś, że najważniejsza w związku jest szczerość. A co się dzieje?

Spotykasz się z krewnymi mojej byłej dziewczyny za moimi plecami. Skąd się o niej dowiedziałaś? – Całkiem przypadkiem – wyjąkała, odwracając wzrok. – Dobrze.

Jeśli nie chcesz mówić, nie musisz. Już wiem, co Klaudia albo ta starsza kobieta mogły ci o mnie powiedzieć. I uwierzyłaś im, nawet nie pomyślałaś, żeby porozmawiać ze mną. W porządku.

Jedziemy. – Dokąd? – zapytała przerażona. Jacek nie odpowiedział.

Wyjechał na autostradę i przyspieszył, wplatając się między samochody. Ala modliła się w myślach o jedno – żeby to się skończyło. Potem pójdzie na policję, jak radziła babcia Klaudii. Opowie im wszystko.

Nawet jeśli jej nie posłuchają, nigdy więcej nie będzie sama z Jackiem. Niech tylko coś się wydarzy, cokolwiek, co ją od niego zabierze. Ledwo o tym pomyślała, gdy rozległ się ogłuszający pisk opon. Ala uderzyła głową o deskę rozdzielczą.

Kiedy podniosła wzrok, zobaczyła krew spływającą po twarzy Jacka. Potem straciła przytomność. Obudziła się w szpitalu. Kiedy otworzyła oczy, myślała, że śni.

Tuż przed nią stała twarz Kajetana. Myślała, że to kolejny sen, jeden z tych, które nawiedzały ją przez lata, w których znów byli najbliższymi sobie ludźmi na świecie. W tych snach świat wydawał się prosty i piękny. Zawsze bała się je kończyć.

– Alu, jak się czujesz? – Trochę boli mnie głowa – odpowiedziała, zdziwiona, że słyszy jego głos. – To normalne. Masz lekkie wstrząśnienie mózgu.

Powiedzieli mi. Ale poza tym wszystko wydaje się w porządku. Tak mnie przestraszyłaś, Alu. Kajetan przycisnął czoło do jej ramienia i westchnął z ulgą.

Potem nagle się zerwał. – Przepraszam. Nie powinienem tu być. Pracuję tu jako sanitariusz, ale na innym oddziale.

Zobaczyłem cię na pogotowiu i prawie oszalałem, gdy dowiedziałem się, że przywieźli cię po wypadku. Wszystko w porządku. Do zobaczenia później. Spróbuję wpaść za kilka godzin.

Wracaj do zdrowia. Słyszysz? Szybko wracaj do zdrowia. Spojrzał na nią surowo, jak w dzieciństwie, gdy próbował jej coś wytłumaczyć, i zniknął za drzwiami.

Ala zalała się łzami, gdy tylko zniknął. Jak bardzo za nim tęskniła. Gdyby był przy niej, niczego by się nie bała. Ani o siebie, ani o matkę, ani o nic.

Tak było kiedyś. A teraz oddałaby wszystko, żeby znów poczuć się tak chroniona. Później dowiedziała się, co się stało tamtego dnia. Jacek z pełną prędkością wjechał w tył ciężarówki.

Sam odniósł uraz mózgu i złamany obojczyk, przewieziono go do innego szpitala. Ala wyszła z tego z lekkim wstrząśnieniem. Kilka dni później została wypisana do domu. W szpitalu Kajetan odwiedzał ją kilka razy dziennie, ale nigdy nie zostawał długo, mówiąc, że nie powinna się przemęczać.

Ala bała się wypisu, bo wydawało jej się, że gdy wróci do domu, Kajetan znów zniknie z jej życia, a tam czekały na nią te same problemy i strach przed Jackiem. Następnego dnia po powrocie do domu Kajetan sam przyszedł z wizytą. Matka Ali, która zawsze go lubiła, ucieszyła się na jego widok i od razu zrobiła całą górę naleśników czekoladowych. Potem znalazła pretekst, żeby wyjść, zostawiając ich samych.

Przez ostatnie dni nie spała, a teraz czuła ogromną ulgę. Miała przeczucie, że wypadek Ali nie był zwykłym wypadkiem, ale z pojawieniem się Kajetana przestała się tak bardzo martwić. Ala i Kajetan na początku byli wobec siebie nieśmiali, ale po pół godzinie ich dawna bliskość wróciła. Opowiadali sobie o wszystkim, co wydarzyło się w ich życiu, gdy byli osobno.

Ala bała się wspominać o Jacku i nie powiedziała o nim ani słowa. Kajetan z kolei starał się nie okazywać, jak trudne były dla niego te lata bez niej. Przeklinał się w myślach za swoje tchórzostwo, za to, że wybrał Blankę zamiast wyznać Ali, co do niej czuje. Wiedział, że zamienił ją na głupią i zmienną dziewczynę dla przelotnych wrażeń, a to był szczyt szaleństwa.

Ale nie było odwrotu. Skoro Ala zerwała z nim kontakt, znaczyło, że już go nie potrzebuje. Kiedy dowiedział się, że Ala nadal nie wyszła za mąż, był zaskoczony, ale i szczęśliwy. Rozmawiali do północy.

Matka dawno wróciła i spała w swoim pokoju, a oni wciąż siedzieli w półmroku, wspominając dzieciństwo. Oboje ostrożnie unikali tematu, dlaczego ich przyjaźń się skończyła. Żadne nie chciało myśleć o tym, co będzie dalej. Było tak, jakby mieli tylko ten jeden dzień i tę jedną noc, żeby znów być szczęśliwi.

Ala dowiedziała się, że Kajetan przeniósł się do tego miasta niedawno. Postanowił założyć własny biznes – obróbkę metali i produkcję stalowych zbiorników do systemów grzewczych. Wszystkich niezbędnych umiejętności nauczył się w wojsku, a potem rozwijał je samodzielnie, stając się zarówno spawaczem, jak i mechanikiem. – A co z pracą w szpitalu?

– zapytała zdziwiona. – Na razie nie mam wielu zamówień, więc muszę dorabiać – wyjaśnił z uśmiechem. Ala wiedziała, że wybór miasta nie był dla niego przypadkowy. Kajetan doskonale pamiętał, gdzie mieszka, a sama myśl, że jest blisko, rozgrzewała jego duszę.

Ale nie planował jej szukać. Uważał, że Ala ma swoje życie i nie chciał ryzykować. Jednak los zdecydował inaczej. Kiedy Kajetan wyszedł, a za oknami już świtało, Ala przypomniała sobie o wszystkim, co ją czeka.

Bardzo dobrze wiedziała, że gdyby nie wypadek, ten dzień nie skończyłby się dla niej dobrze. Widziała to w oczach Jacka. Sama myśl sprawiała, że trzęsły jej się kolana. Przeklinała się za to, że od początku nie posłuchała matki, że pozwoliła, by ten związek zaszedł tak daleko.

Ale w głębi serca cieszyła się, że zgodziła się wtedy podłożyć podsłuch. Dzięki temu nie popełniła jeszcze większego błędu. Nie rozumiała teraz, jak mogła chcieć zostać żoną Jacka i co ją w nim pociągało. Prawdopodobnie widziała w nim kogoś, kto mógłby ją chronić tak samo, jak kiedyś Kajetan.

Ale Kajetan i Jacek byli swoimi całkowitymi przeciwieństwami. Jeden miał dobre serce i umiał chronić, drugi miał tylko ambicje i nie szanował nikogo ani niczego. Ala postanowiła spróbować porozmawiać z Jackiem jeszcze raz, ale w miejscu, gdzie nie mógłby jej nic zrobić. Poszła do szpitala, w drodze układając w głowie plan rozmowy.

– No wreszcie! – wykrzyknął Jacek na jej widok. – Zaczynałem myśleć, że moja dziewczyna uważa, że umarłem. W sali leżało jeszcze dwóch mężczyzn, ale byli zajęci grą w warcaby i nie zwracali na nich uwagi.

Ala zdecydowanie rozpoczęła rozmowę. – Jacek, przyszłam porozmawiać o naszym związku. Proszę, przestań mnie ścigać. Mówiłam ci już, że między nami koniec.

– Chcesz mnie porzucić, gdy leżę w szpitalu w takim stanie? To niegodne, Alu. Nie sądzisz? – Szpital to jedyne miejsce, gdzie możemy spokojnie porozmawiać.

Posłuchaj mnie. Jeśli nie przestaniesz mnie ścigać, pójdę na policję. Nie żartuję. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.

– Skończyłaś? – Jacek zmrużył oczy. – Teraz ty posłuchaj. Między nami skończy się wtedy, kiedy ja tak powiem.

I żadna policja ci nie pomoże. Zapamiętaj te słowa. – Ale dlaczego? Dlaczego sam tego potrzebujesz?

– wykrzyknęła. – Czy nie rozumiesz, że już cię nie kocham? Zaczynam cię nienawidzić. – Twoje uczucia mnie nie obchodzą.

To kwestia zasad. Nie mogę pozwolić, żeby wszyscy się ze mnie śmiali. Zwłaszcza po raz drugi. Myślę, że wiesz, o czym mówię.

Ala wpatrywała się w niego, szukając kolejnych argumentów. – Spotkałam innego faceta – wyrwało się jej, zanim zdążyła pomyśleć. Twarz Jacka poczerwieniała. – Powtórz, co powiedziałaś – syknął.

Ala wpadła w panikę. W dzieciństwie, za każdym razem, gdy się bała, wiedziała, że Kajetan przyjdzie jej z pomocą. Teraz też bardzo się bała, tak bardzo, że nie myślała o konsekwencjach. – Tak, spotykam się z innym facetem.

To mój przyjaciel z dzieciństwa. Od dawna się kochamy. Okoliczności sprawiły, że na jakiś czas się rozstaliśmy. Więc proszę, przestań mnie ścigać.

– Albo co? – Może się źle skończyć dla wszystkich – wyszeptała. Wracając do domu, Ala długo płakała, zamknięta w swoim pokoju. Potem zadzwoniła do Kajetana.

– Wiesz, nie mówiłam ci, ale mam chłopaka, za którego miałam wyjść. Jest strasznie zazdrosny i wcześniej opowiedziałam mu o tobie. Nie jest zadowolony, że rozmawiam z przyjacielem z dzieciństwa, z którym mam tyle wspomnień. Nie obraź się, Kajetanie, ale lepiej, żebyśmy się już nie widywali.

Wybaczysz mi? Kajetan nie odpowiedział od razu. Przez chwilę w słuchawce panowała zimna cisza. – W porządku, Alu.

Rozumiem wszystko. Nie martw się. Byłem bardzo szczęśliwy, widząc cię. Odłożył słuchawkę.

Ala płakała jeszcze mocniej. Kolejne wydarzenia działy się jak we śnie. Następnego dnia, gdy Ala wracała z zajęć, przy wejściu czekali na nią przyjaciele Jacka. Otoczyli ją, rzucając głupie żarty, a potem próbowali zmusić, żeby wsiadła do zaparkowanego obok samochodu.

Nie zdążyła nawet pomyśleć, skąd Kajetan się tam wziął. Kilka sekund później wywiązała się bójka, a Ala znalazła się w jej środku. Zamiast uciec, rzuciła się w obronie przyjaciela. Strach, który ją paraliżował, zniknął.

Myślała tylko o tym, że Kajetan nie poradzi sobie sam. Kajetan, mimo przewagi liczebnej, szybko rozpędził napastników. Wtedy z wejścia wyszedł sąsiad z psem, który natychmiast warczał, gotowy do skoku. Sąsiad zagroził, że wezwie policję, i przyjaciele Jacka szybko odjechali.

Kiedy ich samochód zniknął za rogiem, Ala zaczęła drżeć. Bała się podnieść oczy na Kajetana, bo nie miała żadnego wyjaśnienia. Kajetan podziękował sąsiadowi, a potem delikatnie dotknął jej ramienia. – Czy zamierzasz opatrzyć rannego bohatera?

– zapytał zaskakująco wesoło. W domu opatrywała jego rany, unikając jego wzroku. On patrzył na nią uważnie. – Powiesz mi, kim byli ci faceci i czego od ciebie chcieli?

– Nie mogę ci powiedzieć. – A dlaczego? Ala milczała, a Kajetan ciągnął dalej. – I opowiesz mi o swoim tak zwanym narzeczonym?

Kim on jest? Czym się zajmuje? Dlaczego twoja matka się o ciebie boi? – Co?

– Ala ożywiła się. – Skąd wiesz? – Helena mi powiedziała. Zadzwoniła i poprosiła o pomoc.

– Jaką pomoc? – To właśnie chciałbym wiedzieć. Według ciebie wszystko jest cudownie z narzeczonym, ale przełożyłaś ślub i zmieniłaś zdanie. Więc powiesz mi, co się dzieje?

Nie odpuszczę, dopóki nie dojdę do sedna. – Kajetanie – Ala spojrzała na niego błagalnie. – Proszę, nie wplątuj się w to. Może cię skrzywdzić.

– Kto? Jacek czy jego przyjaciele? Zwłaszcza po tym, jak zobaczyli nas razem? – Właśnie tego się bałam.

– Wróćmy do początku – powiedział łagodnie. – Wyjaśnij mi wszystko o swoim Jacku. A potem razem zdecydujemy, co dalej. Pamiętasz, jak było w dzieciństwie?

Nigdy niczego przede mną nie ukrywałaś. – W dzieciństwie byłam głupia. Nie myślałam, że możesz ucierpieć przeze mnie. – Przestań.

Jeśli boisz się Jacka, to nie znaczy, że ja też się go boję. Jeśli trzyma cię w strachu, to znaczy, że jest słaby. Odważny tylko wobec kobiet, tak jak jego kumple. – Może i tak.

Ale nie chcę tego sprawdzać, narażając cię. Już zrobiłam coś głupiego, mówiąc mu, że się spotykamy. – Ach. Więc o to chodzi.

Postanowiłaś mnie uratować, prosząc, żebyśmy się nie widywali. Czekam. Zaczynaj mówić. Kajetan cierpliwie wyciągał z niej informacje.

Kiedy poznał całą historię, starał się zachować spokój, tylko żyła na jego szyi lekko pulsowała, a pięści zaciskały się i rozluźniały. Co wydarzyło się później i jak Kajetan, jak w dzieciństwie, rozwiązał wszystkie jej problemy, Ala nigdy nie poznała do końca. Wiedziała tylko jedno – nigdy więcej nie widziała Jacka. Na początku strasznie bała się o Kajetana i o matkę.

Dosłownie kontrolowała każdy krok matki, odbierała ją ze szkoły, ciągle dzwoniła. Potem niepokój zastąpiło zdziwienie. Minął ponad miesiąc, a Jacek nie pojawił się ani razu, nie zadzwonił, nie napisał. Kiedy podzieliła się tym z Kajetanem, on tylko powiedział:

– Możesz o nim zapomnieć.

Po prostu uważaj, że nigdy nie było go w twoim życiu. I odmówił jakichkolwiek wyjaśnień. Minęło sporo czasu, zanim Ala przestała oglądać się za siebie na ulicy. Ale kiedy przestała się bać, w jej sercu zagościło coś, czego nie umiała nazwać.

To nie była tylko wdzięczność. Za każdym razem, gdy widziała Kajetana, czuła delikatną czułość, która rosła w siłę. W głębi duszy wiedziała, że nadal go kocha, ale zabroniła sobie o tym myśleć. Kajetan nie dawał żadnych sygnałów, że ich relacja to coś więcej niż przyjaźń.

Więc Ala pilnie pilnowała swoich uczuć, chociaż z każdym spotkaniem było to coraz trudniejsze. A potem zobaczyła Kajetana z dziewczyną. To było przypadkiem, w centrum handlowym. Stała przed witryną jubilera, zastanawiając się, co kupić matce na urodziny, gdy usłyszała głośny śmiech.

Odwróciła się. Kajetan szedł korytarzem z piękną, młodą dziewczyną. Śmiali się z czegoś, nie zauważając niczego wokół. Ala patrzyła, jak idą w stronę wyjścia, a tuż przed drzwiami Kajetan objął dziewczynę ramieniem.

Paląca zazdrość zalała całe jej jestestwo. Czuła się tak, jakby wróciła do przeszłości, stała na dworcu i patrzyła, jak Blanka wisi na szyi Kajetana. Nie mogła wtedy podejść. Nie mogła znieść widoku, jak obejmuje inną.

Pomyślała, że tak będzie już zawsze. Kajetan w końcu kogoś poślubi, a ona nie zniesie przebywania w pobliżu jego żony. Musiała zakończyć tę znajomość, inaczej tylko będzie cierpieć. On zasługiwał na szczęście, a jego przyjaciółka z dzieciństwa, którą traktował jak siostrę, marzyła o tym, żeby choć raz ją pocałował.

Zaczęła ignorować jego telefony, wymawiać się od spotkań. Po trzech tygodniach Kajetan nie wytrzymał i pojawił się u nich bez zapowiedzi. – Co się stało, Alu? – Nic się nie stało.

Dlaczego pytasz? – Więc wyjaśnij, czemu się przede mną ukrywasz? Czy Jacek znowu się pojawił? – Nie, nie widziałam go już.

– Więc co? Kogoś poznałaś i znowu nie chcesz, żeby nas razem widziano? – Nikogo nie poznałam. – Więc co?

Ala nie mogła powstrzymać łez. – Dlaczego mnie dręczysz tymi pytaniami? – wybuchnęła. – Dorośliśmy i nie możemy już być tylko przyjaciółmi.

Ja nie mogę. Wybacz mi, proszę. Wstydzę się przyznać, ale moje uczucia do ciebie nie są przyjacielskie ani braterskie. Kiedyś myślałam, że to tylko dziecięce zauroczenie i minie.

Ale potem znowu pojawiłeś się w moim życiu i wszystko wróciło. Nie mogę widzieć cię z innymi dziewczynami, bo sama cię kocham. Jesteś zadowolony? To wystarczająco jasne.

Drżała, a głos jej się łamał. Kajetan podszedł do niej i objął ją. – Powiedz to jeszcze raz – wyszeptał, wdychając zapach jej włosów. – Co powiedzieć?

– Że mnie kochasz. Nie wyobrażasz sobie, co to dla mnie znaczy. Wziął jej twarz w dłonie i długo patrzył, jakby nie mógł uwierzyć. Potem ją pocałował.

Świat stanął w ogniu. Ala nie wiedziała, czy to dzieje się naprawdę, czy śni. Ale potem w jej głowie pojawiła się myśl i powoli się odsunęła. – A co z tą dziewczyną, z którą widziałam cię w centrum handlowym?

– Z jaką dziewczyną? – Młodą i piękną. – Kingę? Widziałaś mnie z Kingą?

– Nie wiem, jak ma na imię. – To Kinga, moja kuzynka – uśmiechnął się. – Ma siedemnaście lat, choć wygląda na dwadzieścia. Dostała się na lokalny uniwersytet.

Możemy się kiedyś spotkać, we trójkę. – Nadal nie mogę uwierzyć – powiedział cicho. – Moje sekretne marzenia się spełniają. Nigdy nie kochałem nikogo oprócz ciebie, Alu.

Nasza przyjaźń zagrała nam okrutną sztuczkę, uniemożliwiając wyznanie prawdziwych uczuć. Ale teraz nie pozwolę ci odejść. Od teraz będziesz tylko moja. Na zawsze.

Dwa lata później Kajetan i Ala zostali mężem i żoną. Ala zdążyła odebrać dyplom i dostała pracę w prestiżowej restauracji. Biznes Kajetana rozkwitał. Razem postanowili, że są gotowi założyć rodzinę.

Rok później urodził się ich syn Michałek, a cztery lata później drugi, Eryk. To wtedy doszło do ostatniego spotkania Ali z jej byłym narzeczonym. Dzień był radosny. Ala z mężem przyszli do kościoła, żeby ochrzcić najmłodszego syna.

Idąc w stronę parkingu, Ala, trzymając za rękę starszego, zatrzymała się, żeby dać kilka złotych bezdomnemu siedzącemu przy chodniku. I wtedy go rozpoznała. To był Jacek. Jego niegdyś młoda i przystojna twarz była wymizerowana.

Z odległości kilku kroków poczuć było od niego zapach taniego alkoholu, tak silny, że Ali zrobiło się niedobrze. – Pani, proszę pani – powiedział, nie patrząc na nią. Wrzuciła banknot do plastikowego kubka stojącego przed nim i pospiesznie odeszła. Zrobiło jej się żal tego człowieka, który dotknął dna.

Nie rozumiała, jak mógł tak się potoczyć. Doganiając męża, który trzymał małego Eryka, delikatnie dotknęła jego ramienia. – Co jest? Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha – zapytał Kajetan z troską.

– Nic. Po prostu tak bardzo cię kocham, Kajetanie. Ze szczęścia napłynęły jej łzy do oczu, gdy patrzyła na męża i dzieci.

Kajetan pochylił się i wyszeptał:

– Powiedz to jeszcze raz.