Wróciłam z podróży służbowej wcześniej, żeby zrobić mężowi niespodziankę. Zamiast tego zastałam moją teściową i szwagierkę na kanapie, zajadające wiśnie, a na podłodze, na kolanach, szorował…

Wróciłam z podróży służbowej wcześniej, żeby zrobić mężowi niespodziankę. Zamiast tego zastałam moją teściową i szwagierkę na kanapie, zajadające wiśnie, a na podłodze, na kolanach, szorował...

Wróciłam z podróży służbowej wcześniej, niż planowałam. Miałam za sobą dwadzieścia sześć dni w Niemczech, negocjacje, dokumenty, noce bez snu. Chciałam tylko wpaść do domu, rzucić walizkę i zobaczyć minę Marco, gdy mnie zobaczy. Nie zapowiedziałam się.

Thumbnail

To miała być niespodzianka. Gdy otworzyłam drzwi, uderzył mnie dziwny zapach. Ryba, sól, coś stęchłego. W salonie zobaczyłam moją teściową i szwagierkę, siedzące na kanapie z nogą na nogę, zajadające wiśnie i wpatrzone w telewizor.

A na podłodze, na kolanach, szorował podłogę mój ojciec. Sześćdziesięciopięcioletni mężczyzna, który całe życie harował w polu, żeby mnie wykształcić, teraz wycierał plamę z ryb, podczas gdy te dwie panie patrzyły na niego z góry. – Don Pietro, no dalej, niech pan sprząta porządnie – usłyszałam głos Sofii. – Jak ta ryba wejdzie w fugi, będzie tu śmierdzieć przez rok.

A Giulia jest taka przewrażliwiona. – Daj spokój, to normalne, że wieśniacy są niezdarni – dodała Elena. – Po co on tu przywlókł te swoje słoiki i jajka? Tylko śmiecą.

Zamarłam. Don Pietro to był mój ojciec. Miał być w domu, na Sycylii, odpoczywać. A on klęczał przed moją teściową, bo przywiózł mi produkty z mojej ziemi, a oni go upokorzyli.

Walizka wypadła mi z ręki. Wszyscy podskoczyli. Elena i Sofia zbladły, a mój ojciec zamarł ze szmatą w dłoni. – Giulia?

– wyjąkała Sofia. – Kiedy wróciłaś? Nie zwróciłam na nie uwagi. Podeszłam do ojca, pomogłam mu wstać.

Jego ręce śmierdziały rybą, a oczy miał pełne strachu. – Papà, co ty tu robisz? Czemu klęczysz i sprzątasz? – Giulia, jak to możliwe, że wróciłaś?

– wyszeptał. – Myślałem, że jesteś w więzieniu. Zamarłam. W więzieniu?

O czym on mówi? – Papà, o czym ty mówisz? Byłam w Niemczech, negocjowałam kontrakt. Wszystko w porządku.

Ojciec spojrzał na mnie, jakby widział ducha. Potem rzucił okiem na teściową i szwagierkę, które stały w kącie, i szepnął:

– Marco mi powiedział. Że wpadłaś w tarapaty w Niemczech. Że policja cię aresztowała.

Że trzeba zapłacić sto pięćdziesiąt tysięcy euro, żeby cię uwolnić. Krew we mnie zawrzała. Marco? Mój mąż?

To on to wymyślił? – Papà, to nieprawda. Nie ma żadnej policji. Nie mam żadnych długów.

Marco cię okłamał. Ojciec pobladł. Wyciągnął z kieszeni złożoną kartkę. To była kopia aktu notarialnego.

Pełnomocnictwo, które podpisał, dając Marco prawo do dysponowania jego domem na Sycylii. Marco miał wziąć pod ten dom kredyt w banku. – Dałem mu pełnomocnictwo – wyszeptał ojciec. – Powiedział, że to jedyny sposób, żeby cię uratować.

Zacisnęłam pięści. Wszystko zrozumiałam. Marco, mój mąż, który zarabiał ułamek mojej pensji, wykorzystał mojego ojca. Wymyślił historię o moim aresztowaniu, żeby wyciągnąć od niego dom.

A teraz pewnie siedzi w banku i czeka na pieniądze. – Papà, słuchaj mnie uważnie. Nie ma żadnego długu. Marco cię oszukał.

Ale teraz musisz mi zaufać. Zrobię wszystko, żeby odzyskać twój dom. Ale musisz robić dokładnie to, co ci powiem. Ojciec skinął głową, choć w oczach miał łzy.

– Co mam robić? – Wyjedź stąd. Wracaj na Sycylię. Nie mów nikomu, że wiesz.

Ja się tym zajmę. Ojciec zgodził się. Odprawiłam go taksówką, a sama wróciłam do domu. W pokoju wyjęłam telefon.

Zadzwoniłam do Marco. – Kochanie, wróciłam wcześniej. Muszę ci coś powiedzieć. To bardzo ważne.

W jego głosie słychać było panikę. – Co się stało? – Mam informację z pracy. Mój szef podpisał umowę na ogromny projekt.

Międzynarodowe centrum logistyczne w pobliżu Latiny. Wszystkie grunty w tej okolicy zostaną wywłaszczone. Ceny pójdą w górę trzykrotnie. – Co?

– Marco nie mógł uwierzyć. – Moja przyjaciółka Francesca ma tam pięć działek. Sprzedaje je tanio, bo potrzebuje gotówki. Trzysta tysięcy za całość.

Jeśli kupimy, za miesiąc będziemy mieć prawie milion. – Trzysta tysięcy? – Marco zająknął się. – Skąd weźmiemy tyle pieniędzy?

– Ja nie mogę, mam zablokowane konta przez audyt. Ale ty możesz. Znajdź pieniądze, kochanie. To szansa życia.

Marco milczał. Czułam, jak w jego głowie pracuje chciwość. Wiedziałam, że ma sto pięćdziesiąt tysięcy, które wyłudził od mojego ojca. I wiedziałam, że zrobi wszystko, żeby zdobyć resztę.

– Dobrze – powiedział w końcu. – Zajmę się tym. Odłożyłam słuchawkę. Plan zaczął działać.

Następnego dnia Marco pojechał do Latiny. Tam, jak ustaliłam, czekał na niego stary człowiek, który opowiedział mu o pomiarach i niemieckim projekcie. Marco uwierzył. Potem spotkał się z Francescą, która udawała zdesperowaną agentkę.

Podpisał umowę na dwie działki, wpłacił sto dwadzieścia tysięcy, a trzydzieści tysięcy dał jako zadatek na resztę. Wieczorem wrócił do domu rozpromieniony. Nie wiedział, że ja wszystko słyszałam, gdy opowiadał matce i siostrze o swoim planie. – Mamo, musimy sprzedać twoje mieszkanie – powiedział.

– Za miesiąc będziemy milionerami. Elena i Sofia, które całe życie żyły z moich pieniędzy, bez wahania zgodziły się sprzedać jedyne mieszkanie, które miały. W ciągu kilku dni podpisały umowę i dostały sto osiemdziesiąt tysięcy. A ja patrzyłam na to wszystko z boku.

Udawałam słabą, zagubioną żonę, która boi się o pracę. Znosiłam ich docinki, bo wiedziałam, że im bardziej puchną z dumy, tym boleśniejszy będzie ich upadek. – Giulia, naucz się wreszcie, jak być żoną – mówiła Elena. – Kiedy Marco będzie bogaty, nie będziesz mu potrzebna.

– Tak, mamo – odpowiadałam spokojnie. Czwartego dnia Marco przyszedł do domu zadowolony. Kupił sobie drogi zegarek, zamówił homary. Świętowali z matką i siostrą, a ja patrzyłam, jak piją i marzą o willach i samochodach.

Następnego dnia rano, gdy Elena i Sofia wyszły na zakupy, a Marco siedział w salonie, zamknęłam drzwi na klucz. Położyłam przed nim teczkę. – Marco, musimy porozmawiać o akcie własności mojego ojca i o kredycie. Zbladł.

Próbował kłamać, ale nie dałam mu dojść do słowa. – Wiem wszystko. Mój ojciec mi powiedział. Masz dwie opcje: rozwód i podpisanie przeniesienia długu albo policja.

Marco spojrzał na dokumenty. W jego oczach zobaczyłam coś, czego się nie spodziewałam – ulgę. Podpisał wszystko bez wahania. Myślał, że pozbywa się długu i zostaje z milionem z działek.

Nie wiedział, że te działki to pułapka. – Wyprowadzam się – powiedział z dumą. – Kiedy będę bogaty, pożałujesz. – Powodzenia – odpowiedziałam.

Tydzień później poszłam do banku i spłaciłam kredyt ojca. Odebrałam akt własności jego domu. Potem pojechałam na Sycylię, oddać mu dokument. – Jak to zrobiłaś?

– zapytał, ściskając akt w dłoniach. – Nie martw się, papà. Wszystko jest w porządku. Rozwód odbył się szybko.

Po rozprawie Marco zagrodził mi drogę. – Giulia, kiedy zobaczysz mnie w luksusowym aucie, nie wracaj do mnie. – Nie martw się – odpowiedziałam. – Życzę ci, żebyś dobrze wykorzystał te działki.

Tylko pamiętaj, że to grunty rolne z bezwzględnym zakazem zabudowy. Zamarł. Jego twarz zrobiła się szara. – Co ty mówisz?

– To, co słyszysz. Nie ma żadnego projektu. Wszystko wymyśliłam. Stary człowiek, Francesca, to wszystko było ustawione.

Te działki są bezwartościowe. Marco zachwiał się. Nie powiedziałam nic więcej. Wsiadłam do auta i odjechałam.

Później dowiedziałam się, że próbował sprzedać działki, ale nikt ich nie chciał. W końcu sprzedał je za dwadzieścia tysięcy. Zamiast spłacić długi, uciekł do Neapolu. Zostawił matkę i siostrę, które zostały zmuszone do pracy u lichwiarza, żeby spłacać jego długi.

Minęło pół roku. Mój ojciec mieszka teraz ze mną. Opiekuje się ogrodem, a ja wróciłam do pracy. Czasem myślę o tym, co się stało.

Gdybym wtedy nie zachowała zimnej krwi, moglibyśmy stracić wszystko. Ale ja wiedziałam, że nie mogę pozwolić, żeby ktoś wykorzystywał mojego ojca. I nie pozwoliłam.