To miało być wyjątkowe święto wiary, tradycji i miłości do koni. Niestety sobotnia pielgrzymka konna na Świętą Górę zakończyła się dramatycznym wypadkiem, który wstrząsnął uczestnikami wydarzenia.
W Bodzewie doszło do groźnego zdarzenia z udziałem bryczki i ciągnika rolniczego. Poszkodowany został ksiądz Sławomir Ruks, proboszcz parafii pw. Świętej Trójcy w Chwałkowie.
Według ustaleń podczas wymijania bryczki z ciągnikiem koń nagle się spłoszył. Zwierzę straciło spokój, a zaprzęg przewrócił się na bok.
Dwie kobiety podróżujące bryczką zdążyły w porę opuścić pojazd. Znacznie mniej szczęścia miał woźnica, którym był właśnie ksiądz Sławomir Ruks.
Świadkowie relacjonują, że duchowny znalazł się pod przewróconym zaprzęgiem. Spłoszony koń miał ciągnąć bryczkę jeszcze przez kilkadziesiąt metrów.
Na miejsce natychmiast skierowano wszystkie służby ratunkowe. Interweniowali strażacy, policjanci oraz ratownicy medyczni. Ze względu na powagę obrażeń zadysponowano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Duchowny został przetransportowany do szpitala.
— Ma rozległe obrażenia rąk, głowy i nóg — przekazała kom. Monika Curyk z Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu.
Funkcjonariusze prowadzą obecnie czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia. Sprawa została zakwalifikowana jako wypadek drogowy.
Wieści o wypadku szybko obiegły okoliczne parafie. Wierni natychmiast rozpoczęli modlitwy w intencji zdrowia kapłana.
Parafia w Chwałkowie poinformowała o specjalnej mszy świętej i wspólnej modlitwie za swojego proboszcza. Jeszcze kilka dni wcześniej ksiądz Sławomir Ruks osobiście zachęcał mieszkańców do udziału w pielgrzymce konnej.
Dziś parafianie z niepokojem czekają na kolejne informacje o jego stanie zdrowia i mają nadzieję na szybki powrót duchownego do pełni sił.



