Tajemnica posesji w Lutoryżu. Lekarka zatrzymana, śledczy czekają na jej wyjaśnienia
Sprawa z Lutoryża pod Rzeszowem wciąż budzi ogromne emocje. Na prywatnej posesji, która kilka miesięcy temu zmieniła właścicieli, odnaleziono ludzkie szczątki oraz ogromną liczbę materiałów wykorzystywanych w badaniach medycznych.

W piątek rano zatrzymano 57-letnią lekarkę patomorfolog, która wcześniej była związana z tą nieruchomością. Jak informuje prokuratura, kobieta została zatrzymana w hotelu w centrum Zamościa. Śledczy podkreślają, że na obecnym etapie nic nie wskazuje na to, aby próbowała się ukrywać.
Do odkrycia doszło podczas prac ziemnych prowadzonych przez nowych właścicieli posesji. Operator koparki natrafił na niepokojące znalezisko, po czym na miejsce wezwano policję i prokuraturę.

Według informacji przekazanych przez śledczych zabezpieczono dotąd 29 ludzkich płodów i ich fragmentów. Na terenie posesji odnaleziono również dziesiątki tysięcy bloczków parafinowych oraz szkiełek mikroskopowych, które są wykorzystywane w badaniach histopatologicznych.
Prokuratura prowadzi postępowanie m.in. w kierunku zbezczeszczenia zwłok oraz porzucenia odpadów niebezpiecznych w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Za drugi z tych czynów może grozić kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Jednocześnie śledczy stanowczo zaznaczają, że na obecnym etapie nie ma dowodów wskazujących, aby sprawa była związana z nielegalnym przerywaniem ciąży.
Zatrzymana kobieta pracowała jako patomorfolog, czyli lekarz specjalizujący się m.in. w badaniu tkanek i materiałów biologicznych. Według ustaleń miała współpracować z placówkami medycznymi na Podkarpaciu oraz w rejonie Zamościa.
Najważniejsze pytanie pozostaje jednak bez odpowiedzi: dlaczego materiały medyczne oraz ludzkie szczątki znalazły się na prywatnej posesji?

Śledczy zapowiadają przesłuchanie zatrzymanej lekarki. To właśnie jej wyjaśnienia mogą okazać się kluczowe dla ustalenia skali sprawy oraz pochodzenia odnalezionych materiałów.
Na miejscu wciąż pracują technicy kryminalistyki. Teren jest dokładnie sprawdzany, a ziemia przekopywana i przesiewana fragment po fragmencie. Do zbadania pozostaje jeszcze część działki.
Mieszkańcy Lutoryża nie kryją szoku. Jak mówią, posesja wyglądała jak zwykły dom na spokojnym osiedlu. Nikt nie przypuszczał, że pod ziemią mogą znajdować się materiały, które dziś stały się przedmiotem jednego z najbardziej zagadkowych śledztw ostatnich miesięcy na Podkarpaciu.
Prokuratura podkreśla, że sprawa jest rozwojowa, a ostateczna kwalifikacja prawna będzie zależeć od wyników dalszych czynności i zgromadzonych dowodów.





