„SYNECZEK MAMUSI” CHWYCIŁ ZA NÓŻ. MATKA PIĘCIORGA DZIECI NIE PRZEŻYŁA

To miała być zwykła rozmowa matki z synem.

Kilka minut później mieszkańcy kamienicy przy ulicy Podchmurnej w Tczewie słyszeli przerażające krzyki, a na klatce schodowej pojawiła się krew.

43-letnia Justyna K. już nie żyła.

„Cycuś mamusi” z nożem w ręku. Justyna zginęła z ręki syna. Krew była nawet na klatce schodowej

Według ustaleń śledczych o jej śmierć podejrzany jest własny syn — 19-letni Jakub K.

Sąsiedzi przez lata mówili o nim „cycuś mamusi”.

Był jedynym synem wśród pięciorga dzieci i oczkiem w głowie matki. Justyna K. miała poświęcać rodzinie niemal całe swoje życie. Pracowała dorywczo, wychowywała dzieci i była dobrze znana mieszkańcom okolicy.

Wszystko miało zmienić się po wyjeździe Jakuba do Gdyni.

„Cycuś mamusi” z nożem w ręku. Justyna zginęła z ręki syna. Krew była nawet na klatce schodowej

Jak relacjonują sąsiedzi, chłopak wracał do domu, ale zachowywał się inaczej niż dawniej.

— To już nie był ten sam Kuba. Coś się zmieniło — opowiada jedna z mieszkanek.

Do tragedii doszło 7 czerwca.

19-latek odwiedził matkę, która niedawno wróciła z Holandii. Według relacji mieszkańców między nimi wywiązała się rozmowa, która szybko przerodziła się w awanturę.

Chwilę później rozległy się krzyki.

Śledczy podejrzewają, że Jakub K. sięgnął po nóż i zaatakował swoją matkę.

Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, kobieta już nie żyła.

Najbardziej poruszające są jednak relacje świadków.

„Cycuś mamusi” z nożem w ręku. Justyna zginęła z ręki syna. Krew była nawet na klatce schodowej

— Krew była wszędzie. Nawet na klatce schodowej. Tego widoku nie da się zapomnieć — mówi jedna z sąsiadek.

Według mieszkańców młody mężczyzna był silnie pobudzony.

Niektórzy twierdzą, że w chwili zatrzymania wyglądał, jakby znajdował się w amoku.

Policjanci musieli go obezwładnić.

Jakub K. usłyszał zarzut zabójstwa.

„Cycuś mamusi” z nożem w ręku. Justyna zginęła z ręki syna. Krew była nawet na klatce schodowej

Nie przyznał się do winy, odmówił składania wyjaśnień i został tymczasowo aresztowany. Śledczy czekają również na wyniki dodatkowych badań.

Tymczasem rodzina i bliscy żegnają Justynę K.

Na cmentarzu w Tczewie pozostał ból, osierocone dzieci i pytanie, które wciąż powraca wśród mieszkańców:

co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami mieszkania, że ukochany syn miał zaatakować własną matkę?

„Cycuś mamusi” z nożem w ręku. Justyna zginęła z ręki syna. Krew była nawet na klatce schodowej