To miała być zwyczajna podróż z Tychów do Katowic. Kevin i jego partnerka Patrycja wracali samochodem, ciesząc się ostatnimi tygodniami przed narodzinami syna. Kobieta była w zaawansowanej ciąży i pod sercem nosiła małego Bruna. Nikt nie przypuszczał, że ta droga zakończy się jedną z najbardziej poruszających tragedii ostatnich miesięcy.

Do wypadku doszło na Drodze Krajowej nr 86. Kierowany przez Kevina Fiat Seicento zwolnił z powodu tworzącego się korka. Chwilę później w tył niewielkiego auta z dużą siłą uderzyło BMW. Siła zderzenia była tak ogromna, że seicento zostało dosłownie zmiażdżone i wepchnięte na kolejny pojazd.
W rozbitym samochodzie uwięzieni zostali Kevin i Patrycja. Na miejsce natychmiast ruszyły służby ratunkowe. Strażacy wydostali z wraku nieprzytomnych pasażerów, a ratownicy rozpoczęli dramatyczną walkę o ich życie.

Kevin dawał oznaki życia i został przewieziony do szpitala. Stan Patrycji był jednak krytyczny. Gdy ratownicy zorientowali się, że kobieta jest w zaawansowanej ciąży, podjęli natychmiastową decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia na miejscu zdarzenia.
Chłopiec, któremu rodzice planowali nadać imię Bruno, został przewieziony do szpitala. Lekarze robili wszystko, by go uratować. Niestety, mimo podjętych działań, dziecka nie udało się ocalić.

Dla Kevina prawdziwy koszmar zaczął się dopiero po wybudzeniu ze śpiączki. Mężczyzna dowiedział się, że stracił zarówno ukochaną partnerkę, jak i ich nienarodzonego syna. Przez wiele tygodni sam walczył o powrót do zdrowia. Przeszedł liczne operacje i długą rehabilitację. W jego ciele znajdują się metalowe elementy i śruby, które stabilizują obrażenia odniesione podczas wypadku.
Jak ustalili dziennikarze, śledztwo w sprawie tragedii dobiega końca. Kierowca BMW usłyszał zarzuty dotyczące spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz spowodowania ciężkich obrażeń u Kevina. Mężczyzna przyznał się do winy i miał wyrazić żal oraz skruchę.

Patrycja i mały Bruno zostali pochowani na cmentarzu w Tychach. Na ich grobie nie brakuje zniczy, kwiatów i pluszowych maskotek. Jedną z nich pozostawił Kevin. Był to ukochany pluszowy piesek, któremu nadał wyjątkowe znaczenie.

– W starożytnym Meksyku ludzi chowano razem z psami, aby prowadziły ich do innego świata i się nimi opiekowały. Kocham was, moje aniołki – napisał poruszony mężczyzna.
Sprawa tragicznego wypadku już wkrótce znajdzie swój finał przed sądem.




