Najpierw pokazał dziennikarzom środkowy palec, a chwilę później przed sądem przekonywał, że „nie chciał nic złego zrobić”. W Sądzie Okręgowym w Sosnowcu ruszył proces 27-letniego Bogusława R., zawodnika MMA oskarżonego w sprawie śmierci Mario Z. (37 l.) z Będzina. Śledczy zarzucają mu, że do tragedii doszło po konfrontacji między mężczyznami. Z ustaleń wynika, że obrażenia pokrzywdzonego były bardzo poważne.

W poniedziałek, 29 czerwca, rozpoczął się proces dotyczący tragedii, do której doszło podczas ubiegłorocznej majówki w centrum Będzina. Oprócz Bogusława R. przed sądem stanęli także Sergiusz D. i Klaudia F., oskarżeni o nieudzielenie pomocy. Kobiety nie było na sali rozpraw.
Zawodnik MMA Bogusław R. oskarżony w sprawie śmierci Mario Z.
Do tragedii doszło w nocy z 1 na 2 maja 2025 r. przy ul. Małachowskiego. Mario Z. spędzał wieczór ze znajomymi w będzińskim parku. Według śledczych podczas awantury miał zostać zaatakowany przez Bogusława R., który od kilku lat trenował sporty walki.
Mario Z. po zdarzeniu znalazł się na ziemi, a jego obrażenia okazały się na tyle poważne, że ratownikom nie udało się go uratować. Podejrzanego zatrzymano po tygodniu w Gdańsku.
Podczas doprowadzania z aresztu na salę rozpraw do Sądu Okręgowego w Sosnowcu Bogusław R. zachowywał się prowokacyjnie wobec mediów. Pokazał między innymi środkowy palec. W sądzie zmienił ton. Nie przyznał się do zarzutu i twierdził, że działał w obronie koniecznej.

— Nie przyznaję się do zarzucanych czynów. Stało się to nieumyślnie. Była to obrona konieczna. Nie mogłem przewidzieć tego, co się stanie — mówił.
Według jego relacji to Mario Z. miał mu wcześniej grozić. — Kopnąłem go parę razy, żeby nie zrobił mi krzywdy. Nie chciałem zabić — przekonywał.
Oskarżony twierdził również, że zadawał jedynie lekkie ciosy. Zapewniał, że był trzeźwy, choć wcześniej wypił dwa kieliszki alkoholu. Podkreślał, że nie zażywał narkotyków ani środków psychoaktywnych.
— Nie mogłem przewidzieć, że moje ciosy mogą zagrażać życiu lub zdrowiu Mario. Przepraszam jego rodzinę — dodał.

Proces w Sosnowcu. Prokurator pytał o treningi MMA
Podczas przesłuchania prokurator zwracał uwagę, że oskarżony przez kilka lat trenował sporty walki i powinien być świadomy możliwych skutków swoich działań.
Bogusław R. przyznał, że jako zawodnik MMA walczy od około dwóch lat, a treningi sztuk walki rozpoczął trzy lub cztery lata wcześniej. Szczególnie wymowna była wymiana zdań dotycząca tego, co wydarzyło się już po pierwszej fazie konfrontacji.

— Dlaczego po zadaniu ciosów jeszcze pan go kopnął? — zapytał prokurator.
— Nie wiem — odpowiedział Bogusław R.
Później dodał jeszcze:
— Przygniótł pan pokrzywdzonego butem, ale nie chciał pan nic złego zrobić? — dopytywano na sali.
Oskarżony podtrzymywał, że nie miał zamiaru doprowadzić do tragedii.

Zeznania podważają wersję oskarżonego zawodnika MMA
W sądzie odczytano wcześniejsze zeznania Klaudii F., oskarżonej o nieudzielenie pomocy. Kobieta relacjonowała, że Bogusław R. miał kontynuować agresywne zachowanie wobec Mario Z., a znajomi mieli próbować go odciągać od pokrzywdzonego.
Według jej słów po zajściu oskarżony miał kazać wszystkim szybko odejść z miejsca zdarzenia.
Do winy nie przyznał się także drugi oskarżony o nieudzielenie pomocy, Sergiusz D.

Poruszający moment nastąpił podczas wystąpienia siostry zmarłego. Sylwia B., która jest oskarżycielką posiłkową, zwróciła się bezpośrednio do Bogusława R.
— Dwanaście godzin wcześniej mijaliśmy się na mieście. Mówiłeś mi „dobry wieczór”. Byłeś pijany, miałeś butelkę piwa w ręku — powiedziała.
Kobieta podkreśliła, że jej brat popełniał błędy, ale po alkoholu nie był agresywny.
Proces dotyczy także kradzieży sklepowej w Koszęcinie, do której przyznał się Bogusław R. Za najpoważniejszy zarzut grozi mu nawet dożywocie. Sergiuszowi D. i Klaudii F. za nieudzielenie pomocy grożą do trzech lat więzienia.




