Prokuratura Okręgowa w Warszawie odniosła się do najnowszych informacji w sprawie prosektorium w stołecznym Szpitalu Południowym. Śledczy ustalili, że w jednym z pomieszczeń zainstalowany był podsłuch. “To przywodzi na myśl sprawę »łowców skór«. Wszystko działo się pod nadzorem i okiem polityków KO” — napisał w serwisie X prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Według serwisu Zero.pl w Szpitalu Południowym prowadzono nielegalny biznes pogrzebowy. “Szef prosektorium promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych osób, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Publikuje też w internecie drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał. Nie ustaliliśmy, czyje ciała przedstawiają te fotografie” — napisał serwis. Do sprawy odniósł się rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba.
Afera w Szpitalu Południowym. Prokuratura bada nowy wątek w sprawie prosektorium
— Zapoznaliśmy się z artykułem Zero.pl, w którym znajdują się częściowo informacje, o których nie wiedzieliśmy, w tym o umieszczaniu zdjęć osób zmarłych, szczątków ludzkich w sieci — mówił podczas konferencji prasowej.
Prok. Skiba mówił, że śledczy prowadzili postępowanie w dwóch wymiarach: podrabianie kart zgonu oraz zainstalowania podsłuchów w gabinecie biurowym w prosektorium. — Kwestia podsłuchów została umorzona, a osoba zawiadamiająca o tej sprawie nie jest już pracownikiem prosektorium — informował rzecznik PO w Warszawie.
Prokuratorzy sprawdzali również kwestie związane z oferowaniem pomocy przy wyborze zakładów pogrzebowych w prosektorium Szpitala Południowego. Jednak śledczy nie znaleźli dowodów na takie praktyki w tej placówce.
Prok. Skiba nie wykluczył, że wspomniany podsłuch mógł mieć na celu zarejestrowanie czynności związanych z procederem m.in. publikowania zdjęć zwłok pacjentów. — Materiał dowodowy w tym zakresie został również w jakiś sposób zgromadzony. Wszystkie osoby pracujące w szpitalu i prosektorium stwierdziły, że zabronione jest oferowanie pośrednictwa konkretnej firmy, a nie zostało to potwierdzone innymi dowodami — dodał rzecznik PO w Warszawie.
Kaczyński: to przywodzi na myśl sprawę “łowców skór”
Najnowsze informacje w sprawie Szpitala Południowego były szeroko komentowane przez polityków. Zwłaszcza tych z prawej strony sceny politycznej, którzy winą za ujawnione przez media procedery obarczali polityków Koalicji Obywatelskiej.
“Szpital Południowy i kolejne skandaliczne doniesienia na temat panujących tam praktyk przywodzą na myśl sprawę »łowców skór«. Wszystko działo się pod nadzorem i okiem polityków KO. #NekroAfera jak w soczewce pokazuje, do czego prowadzi władza Tuska” — napisał w serwisie X prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak dodał: “Najpierw VIP-y, potem milionowe zarobki, a teraz kolejne doniesienia, tym razem o #Nekroafera — w prosektorium miejskiego szpitala miał funkcjonować prywatny biznes kosztem rodzin zmarłych. Mamy do czynienia z kolejnym elementem systemowej patologii”.
Do najnowszych doniesień ze Szpitala Południowego nie odnieśli się politycy koalicji rządzącej. Dzień wcześniej obszerne zeznania w prokuraturze złożył były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski. Lekarz w wywiadzie w Kanale Zero stwierdził tam m.in., że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
W tym czasie SOR w tej placówce kierował lekarz bez specjalizacji i lokalny polityk KO Dawid Kacprzyk. 29-latek miał zarobić w ubiegłym roku ponad 1,6 mln zł, choć w czasie dyżurów w szpitalu pojawiał się w telewizji czy na posiedzeniu Rady Dzielnicy Ursus, której był radnym.
Reprezentujący Kacprzyka mec. Jacek Dubois przekazał 29 czerwca w TVN24, że w jego klient nie ma nic wspólnego ze wspomnianymi zgonami na oddziale ratunkowym. Zaznaczył, że jest już przygotowany akt oskarżenia i pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko Jędrzejewskiemu.



