Raszyn: Prokuratura wszczyna śledztwo po straszliwej zbrodni. Mąż zastrzelił żonę
O tragedii w podwarszawskim Raszynie mówi cała Polska. Bogusław G. z zimną krwią zamordował żonę, z którą był w separacji. W domu przebywała także dwójka ich dzieci. 67-latek następnie zbiegł z miejsca zbrodni i odebrał sobie życie. Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie oficjalnie wszczęła śledztwo w tej sprawie. Okazuje się, że mężczyzna już wcześniej znęcał się nad rodziną.

Sprawa, którą wszczęła prokuratura, dotyczy zabójstwa, a dokładnie art. 148 par. 1 Kodeksu karnego. Z kolei prowadzenie śledztwa powierzono stołecznej policji.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, dzieci zmarłej pary, głównie dzięki zaangażowaniu władz samorządowych Raszyna, otrzymały już niezbędną pomoc psychologiczną i zapewniono im opiekę w ramach rodziny zastępczej.
Z kolei sekcja zwłok pochodzącej z Wietnamu 45-letniej Anny i 67-letniego Bogusława z Polski, została zaplanowana na przyszły tydzień. Pistolet, z którego strzelał mężczyzna, zostanie przekazany do badań balistycznych. Wyniki obu ekspertyz pozwolą odtworzyć przebieg tego tragicznego zdarzenia.
— Z uwagi na dobro małoletnich sierot nie będą udzielane szersze informacje w tej sprawie — podsumowuje prok. Skiba. Wiadomo jednak, że trwają obecnie poszukiwania dalszej rodziny dzieci. Najbliżsi zamordowanej Anny, pochodzący z Wietnamu, starają się dostać do Polski.

Ciało zabitej matki znalazło 11-letnie dziecko
Do zbrodni doszło około godz. 16 w czwartek, 7 maja, w domu jednorodzinnym przy ul. Mokrej w Raszynie. Jak ustaliły służby oraz reporterzy “Faktu”, Bogusław G., który od jakiegoś czasu żył w separacji ze swoją żoną, miał poprosić Annę o rozmowę na uboczu, z dala od wzroku dzieci. Kiedy para udała się do zamkniętego pokoju, 67-latek miał oddać jeden strzał w głowę kobiety i wyjść z domu bez słowa. Anna zginęła na miejscu.
Ciało matki znalazło starsze z dwójki dzieci, 11-letni Albert. To on zadzwonił na 112 i zaalarmował służby. Policja pod wskazanym adresem była około pół godziny później.

Po zapewnieniu opieki dzieciom policja rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę za 67-latkiem. Około godz. 20 jego ciało odnaleziono na cmentarzu w Prażmowie. Mężczyzna odebrał sobie życie, najpewniej tą samą bronią, której użył do popełnienia morderstwa.
Nie wiadomo, jakie dokładnie motywy kierowały mężczyzną. “Fakt” ustalił, że 45-letnia Anna od jakiegoś czasu starała się o rozwód.
Bogusław już wcześniej znęcał się nad rodziną
Bogusław i Anna żyli razem od wielu lat. Doczekali się dwójki dzieci: syna Alberta i córki Marysi. Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter “Faktu”, poznali się w Wietnamie. Problemy pojawiły się, kiedy przyjechali do Polski.
Bogusław, z zawodu pilot samolotów pasażerskich, miał być agresywny wobec rodziny i stosować przemoc względem Anny. Prokuratura okręgowa przekazała, że wobec 67-latka w przeszłości prowadzone było postępowanie dot. psychicznego i fizycznego znęcania się nad rodziną. Zapadł nawet wyrok.
Sąd w listopadzie 2024 r. skazał Bogusława na pięć miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na dwa lata. Od tamtej pory wobec rodziny nie była podejmowana ani jedna interwencja. Nie odnotowano także żadnych zgłoszeń.
Ostatecznie para zdecydowała się żyć w separacji, naprzemiennie sprawując opiekę nad dziećmi.
Anna uważała, że związek z Bogusławem to zamknięty rozdział jej życia. Do końca liczyła na to, że przemocowy mąż mimo wszystko zostawi ją i dzieci w spokoju. Rozwód miał być tego przypieczętowaniem.


