Sprawa patostreamera znanego w internecie jako „ajemge1” przez wiele miesięcy budziła ogromne emocje w całej Polsce. Widzowie śledzili kolejne doniesienia dotyczące patologicznych transmisji, podczas których młodzi ludzie mieli być poniżani, kompromitowani i nagrywani bez pełnej świadomości tego, co dzieje się przed kamerami. Teraz zapadł wyrok.
21 maja Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia skazał Jakuba W., internetowego influencera działającego pod pseudonimem „ajemge1”, na rok pozbawienia wolności. To finał jednej z najgłośniejszych spraw związanych z patostreamingiem w ostatnich latach.
![]()
Cała historia wyszła na jaw w połowie 2025 roku, kiedy dziennikarze oraz internauci zaczęli nagłaśniać transmisje prowadzone przez młodego influencera na platformach takich jak Kick i Twitch. Według ustaleń śledczych przez wiele miesięcy w jego mieszkaniu organizowane były spotkania z udziałem przypadkowych osób poznawanych przez aplikacje randkowe.
Widzowie internetowych transmisji mieli otrzymywać adres mieszkania streamera, a następnie zapraszać tam kolejne osoby — zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Wszystko odbywało się na oczach tysięcy internautów oglądających relacje na żywo.
Z czasem sytuacje pokazywane podczas streamów zaczęły budzić coraz większe kontrowersje. Na nagraniach miały pojawiać się sceny o charakterze seksualnym, upokarzające zachowania oraz kompromitujące sytuacje z udziałem młodych kobiet. Według prokuratury część osób nie zdawała sobie sprawy, że ich zachowanie transmitowane jest publicznie w internecie.
![]()
Śledczy ustalili, że podczas imprez spożywano duże ilości alkoholu. Niektóre osoby znajdowały się w stanie ograniczonej świadomości lub bezradności, co miało zostać wykorzystane przez organizatorów transmisji. Prokuratura oskarżyła Jakuba W. między innymi o przestępstwa o charakterze seksualnym oraz bezprawne rozpowszechnianie wizerunku kobiet.
W lipcu 2025 roku policja weszła do mieszkania influencera i dokonała zatrzymania. Sprawa błyskawicznie obiegła media społecznościowe oraz portale informacyjne. Sąd zdecydował wtedy o tymczasowym aresztowaniu Jakuba W. na dwa miesiące.
Wkrótce do sądu trafił akt oskarżenia obejmujący kilka poważnych zarzutów. Patostreamerowi groziło nawet osiem lat więzienia.
Proces od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Wielu internautów podkreślało, że sprawa stała się symbolem patologii rozwijającej się w części polskiego internetu. Krytykowano nie tylko same transmisje, ale także mechanizm zarabiania pieniędzy na poniżaniu innych ludzi dla wyświetleń i popularności.
![]()
Ostatecznie akt oskarżenia dotyczył trzech młodych kobiet, które miały zostać wykorzystane i upokorzone podczas transmisji prowadzonych przez influencera. Według ustaleń śledczych negatywne skutki tych wydarzeń ciągnęły się za nimi jeszcze przez wiele miesięcy po zakończeniu streamów.
Jakub W. zdecydował się dobrowolnie poddać karze, co miało wpływ na przebieg postępowania oraz ostateczny wyrok.
Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności. Dodatkowo nałożono na niego obowiązek wypłaty rekompensaty finansowej pokrzywdzonym kobietom. Dwie z nich mają otrzymać po 20 tysięcy złotych, natomiast trzecia — 15 tysięcy złotych.
To jednak nie koniec konsekwencji.
![]()
Sędzia zdecydował również o ośmioletnim zakazie zbliżania się do pokrzywdzonych kobiet na odległość mniejszą niż 100 metrów. Jakub W. otrzymał także zakaz prowadzenia działalności związanej z tworzeniem streamów oraz publikowaniem internetowych transmisji przez osiem lat.
Dla wielu osób wyrok ten ma być wyraźnym sygnałem, że internet nie jest przestrzenią całkowicie pozbawioną odpowiedzialności. Coraz częściej podkreśla się, że twórcy publikujący kontrowersyjne treści muszą liczyć się z realnymi konsekwencjami prawnymi.
Eksperci zwracają uwagę, że zjawisko patostreamingu od kilku lat stanowi poważny problem społeczny. Treści oparte na przemocy, poniżaniu innych osób czy seksualnym upokarzaniu często generują ogromne zasięgi i przyciągają młodych odbiorców. Wiele organizacji apelowało w ostatnich latach o skuteczniejsze działania wobec twórców publikujących tego typu materiały.
![]()
Sprawa „ajemge1” była jedną z pierwszych w Polsce, która zakończyła się tak wyraźnymi ograniczeniami dotyczącymi działalności internetowej influencera.
Choć wyrok nie jest jeszcze szeroko komentowany przez samego oskarżonego, wiele osób uważa, że może on stać się ważnym precedensem dla kolejnych podobnych spraw.
Internauci są podzieleni. Jedni twierdzą, że kara jest zbyt łagodna wobec skali upokorzeń i konsekwencji, jakie poniosły pokrzywdzone kobiety. Inni podkreślają, że najważniejsze jest to, iż sprawa zakończyła się wyrokiem i wyraźnym zakazem dalszej działalności streamerskiej.
Jedno jest pewne — historia patostreamera z Krakowa ponownie wywołała dyskusję o granicach internetowej rozrywki i o tym, jak daleko niektórzy są gotowi się posunąć dla popularności oraz pieniędzy.
![]()



