Cztery dni trwały intensywne poszukiwania Dariusza R., podejrzanego w sprawie tragicznych wydarzeń w Mierzawie w województwie świętokrzyskim. Mężczyzna miał po rodzinnej kłótni udać się do domu swoich teściów, gdzie doszło do ataku na starsze małżeństwo.

80-letni Tadeusz B. nie przeżył odniesionych obrażeń. Jego żona, Regina B., została ciężko ranna i trafiła do szpitala. Kobieta przeszła operację ratującą życie. Jej stan lekarze określali jako ciężki, ale stabilny.
Po kilku dniach obławy policjanci zatrzymali podejrzanego niedaleko jego miejsca zamieszkania. Według relacji z miejsca akcji mężczyzna został wyprowadzony z zagajnika znajdującego się w pobliżu domu.
Tragiczne wydarzenia w Mierzawie
Do zdarzenia doszło w piątek po godzinie 16.00. Według dotychczasowych ustaleń Dariusz R. miał wcześniej pokłócić się ze swoją żoną, a następnie opuścić dom i udać się w kierunku posesji teściów.
Dom starszego małżeństwa znajdował się niedaleko — zaledwie kilkaset metrów, być może niecały kilometr od miejsca zamieszkania podejrzanego. Mężczyzna miał poruszać się żółto-czarną hulajnogą.
Na miejscu doszło do dramatycznego ataku. 80-letni Tadeusz B. zginął, a jego żona Regina B. została poważnie ranna. Kobieta wymagała pilnej pomocy medycznej i przeszła operację.

Podejrzany był byłym policjantem
Sprawa od początku budziła duże emocje także dlatego, że poszukiwany mężczyzna w przeszłości miał pracować jako policjant.
Po zdarzeniu rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. W działania zaangażowano setki funkcjonariuszy oraz inne służby. Wykorzystywano między innymi psy tropiące, drony i śmigłowce. W akcję włączono również wojsko oraz straż pożarną.
Przez kolejne dni mieszkańcy Mierzawy i okolic żyli w napięciu. Służby sprawdzały kolejne miejsca, a poszukiwania prowadzono zarówno w terenie zabudowanym, jak i w pobliskich lasach oraz zagajnikach.

Przełom w poszukiwaniach
W poniedziałek, krótko po godzinie 12.00, działania służb skoncentrowały się w rejonie domu Dariusza R. Pojawiło się podejrzenie, że mężczyzna może ukrywać się niedaleko swojej posesji, w niewielkim lesie w pobliżu remizy OSP w Mierzawie.
Policjanci zaczęli przeczesywać teren między drzewami. Sprawdzano również okolice drogi, mostku oraz tyły posesji należącej do podejrzanego. Na miejsce podjechała także karetka pogotowia.
Napięcie wśród mieszkańców rosło, bo wszystko wskazywało na to, że służby są coraz bliżej zakończenia obławy.
Zatrzymanie w zagajniku
Chwilę później pojawiła się informacja, że podejrzany został zatrzymany.
Dariusz R. został wyprowadzony przez policjantów z zagajnika znajdującego się niedaleko jego domu. Według relacji świadków mężczyzna był skuty kajdankami, miał spuszczoną głowę i nie stawiał oporu.
Zatrzymanie przebiegło bez próby ucieczki. Podejrzany został przekazany funkcjonariuszom do dalszych czynności.
Policja zabezpieczała ślady
Po zatrzymaniu mężczyzny działania służb na miejscu nie zakończyły się od razu. Funkcjonariusze kontynuowali czynności w rejonie, w którym odnaleziono podejrzanego.
Śledczy zabezpieczali ślady i dowody, które mogą mieć znaczenie dla dalszego postępowania. Nadal ustalane jest, czy miejsce w pobliżu domu było jedyną kryjówką Dariusza R., czy też mężczyzna przemieszczał się w czasie trwania obławy.
Mieszkańcy odetchnęli z ulgą
Zatrzymanie podejrzanego zakończyło kilkudniową akcję, która wywołała ogromne poruszenie w całej okolicy. Mieszkańcy Mierzawy przez kilka dni śledzili działania służb i czekali na przełom w sprawie.
Teraz dalsze decyzje należą do śledczych i prokuratury. To oni będą ustalać dokładny przebieg zdarzeń, motyw działania podejrzanego oraz wszystkie okoliczności tragedii, do której doszło w Mierzawie.
Sprawa pozostaje w toku.



