Przed sądem pokazał środkowy palec. Chwilę później mówił, że „nie chciał nic złego zrobić”

W Sądzie Okręgowym w Sosnowcu rozpoczął się proces, który już od pierwszych minut wzbudził ogromne emocje. Na ławie oskarżonych zasiadł 27-letni Bogusław R., zawodnik MMA, oskarżony w sprawie śmierci 37-letniego Mario Z. z Będzina.

Jeszcze zanim wszedł na salę rozpraw, doszło do scen, które szybko przyciągnęły uwagę mediów. Podczas doprowadzania z aresztu oskarżony miał zachowywać się nerwowo wobec dziennikarzy i pokazać w stronę kamer środkowy palec.

Chwilę później, już przed sądem, ton jego wypowiedzi był zupełnie inny.

— Nie chciałem zabić — przekonywał.

Tak zachował się w sądzie oskarżony o zabójstwo Mario Z. Zawodnik MMA, Bogusław R. pokazał dziennikarzom środkowy palec.
Tak zachował się w sądzie oskarżony o zabójstwo Mario Z. Zawodnik MMA, Bogusław R. pokazał dziennikarzom środkowy palec. Foto: Klimkiewicz Rafał / Edytor

Tragedia w centrum Będzina

Do zdarzenia doszło w nocy z 1 na 2 maja 2025 roku przy ul. Małachowskiego w Będzinie. Według ustaleń śledczych Mario Z. spędzał wieczór ze znajomymi w okolicach parku. W pewnym momencie miało dojść do awantury, która zakończyła się tragicznie.

Prokuratura zarzuca Bogusławowi R., że zaatakował 37-latka w sposób, który doprowadził do jego śmierci. Oskarżony nie przyznaje się jednak do zabójstwa. Twierdzi, że działał w obronie koniecznej i nie przewidywał tak dramatycznych konsekwencji.

— Stało się to nieumyślnie. Była to obrona konieczna. Nie mogłem przewidzieć tego, co się stanie — mówił przed sądem.

Według jego wersji Mario Z. miał mu grozić i zachowywać się agresywnie. Bogusław R. utrzymywał, że jego reakcja miała jedynie powstrzymać pokrzywdzonego przed wyrządzeniem mu krzywdy.

Prokuratura pyta o treningi MMA

Bogusław R. nie przyznał się do zabójstwa Mario Z.

Jednym z kluczowych wątków procesu może okazać się doświadczenie oskarżonego w sportach walki. Bogusław R. przyznał, że od kilku lat trenował sztuki walki, a jako zawodnik MMA występował od około dwóch lat.

Prokurator zwracał uwagę, że osoba z takim przygotowaniem mogła mieć większą świadomość skutków zadawanych ciosów niż ktoś bez podobnego doświadczenia.

Na sali padło pytanie, które szczególnie zapadło w pamięć obecnym:

— Dlaczego po zadaniu ciosów jeszcze pan go kopnął? — zapytał prokurator.

— Nie wiem — odpowiedział oskarżony.

Później dodał, że „przygniotł pokrzywdzonego butem”, ale jednocześnie podkreślał, że nie chciał „nic złego zrobić”.

To właśnie ta rozbieżność — między zachowaniem opisanym przez śledczych a tłumaczeniami oskarżonego — może stać się jednym z najważniejszych punktów całego procesu.

Zeznania, które mogą podważyć wersję oskarżonego

Na sali sądowej Bogusław R. udawał niewiniątko.

Przed sądem odczytano również wcześniejsze zeznania Klaudii F., która jest oskarżona o nieudzielenie pomocy. Kobieta nie pojawiła się na sali rozpraw.

Z jej relacji wynikało, że po zdarzeniu znajomi mieli odciągać Bogusława R. od pokrzywdzonego. Według tych zeznań oskarżony miał też nakazać wszystkim szybkie odejście z miejsca zdarzenia.

To ważny element sprawy, ponieważ może mieć znaczenie przy ocenie tego, co działo się bezpośrednio po awanturze. Czy była to panika? Próba uniknięcia odpowiedzialności? A może chaotyczna reakcja grupy osób, które nie wiedziały, co robić?

Na te pytania sąd będzie musiał odpowiedzieć w toku procesu.

Do winy nie przyznał się także Sergiusz D., drugi oskarżony o nieudzielenie pomocy.

Poruszające słowa siostry Mario Z.

Proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu.

Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów pierwszej rozprawy było wystąpienie Sylwii B., siostry zmarłego Mario Z. Kobieta występuje w procesie jako oskarżycielka posiłkowa.

Zwróciła się bezpośrednio do Bogusława R. i przypomniała sytuację, która miała miejsce zaledwie kilka godzin przed tragedią.

— Dwanaście godzin wcześniej mijaliśmy się na mieście. Mówiłeś mi „dobry wieczór” — powiedziała.

Według jej relacji oskarżony miał być wtedy pod wpływem alkoholu i trzymać w ręku butelkę piwa. Kobieta podkreślała również, że jej brat miał swoje problemy i popełniał błędy, ale po alkoholu nie był agresywny.

Te słowa pokazały, że dla rodziny Mario Z. proces nie jest tylko prawną procedurą. To próba zrozumienia, dlaczego zwykły majówkowy wieczór zakończył się śmiercią 37-letniego mężczyzny.

Dwie wersje jednej nocy

Taki gest zaserwował oskarżony o zabójstwo Bogusław R. dziennikarzom.

Na tym etapie sprawy sąd ma przed sobą dwie zupełnie różne wersje wydarzeń.

Według prokuratury doszło do ataku, którego skutki okazały się śmiertelne. Śledczy podkreślają także doświadczenie oskarżonego w sportach walki i będą starali się wykazać, że powinien zdawać sobie sprawę z możliwych konsekwencji swojego zachowania.

Bogusław R. twierdzi natomiast, że nie chciał zabić, działał w obronie koniecznej i nie przewidywał tragedii. Przed sądem przeprosił rodzinę Mario Z., zapewniając, że nie miał zamiaru doprowadzić do jego śmierci.

Sąd będzie musiał ocenić, która wersja jest bardziej wiarygodna.

Czy decydujące okażą się zeznania świadków?
Czy znaczenie będzie miało doświadczenie oskarżonego w MMA?
I czy tłumaczenie o obronie koniecznej wytrzyma konfrontację z materiałem dowodowym?

Oskarżonym grozi surowa kara

– Lekko go kopnąłem — mówił przed sądem oskarżony zawodnik MMA, Bogusław R.

Bogusław R. odpowiada przed sądem w sprawie śmierci Mario Z. Za zarzucany mu czyn grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Proces obejmuje również wątek kradzieży sklepowej w Koszęcinie, do której oskarżony miał się przyznać.

Sergiusz D. i Klaudia F. są oskarżeni o nieudzielenie pomocy. Za ten czyn grozi kara do trzech lat więzienia.

Sprawa dopiero się rozpoczęła, ale już teraz budzi ogromne emocje — nie tylko ze względu na tragiczny finał majowej nocy w Będzinie, lecz także przez zachowanie oskarżonego tuż przed rozprawą i jego późniejsze tłumaczenia przed sądem.

Czy był to dramatyczny finał awantury, którego nikt nie przewidział?
Czy może sąd uzna, że osoba trenująca sporty walki powinna była wiedzieć, jak groźne mogą być jej działania?

Odpowiedź poznamy dopiero po kolejnych rozprawach.

Sergiusz D. odpowiada za nieudzielenie pomocy.