Stałam przed lustrem w sali bankietowej w Krakowie, poprawiając tiul sukni, gdy Marek wszedł bez pukania. „Czas wychodzić” – rzucił sucho. Na środku sali wziął mikrofon, a ja myślałam, że powie…
Sobota, 22 czerwca. Powietrze w Krakowie było gęste, parne, jakby miasto wstrzymywało oddech przed burzą. Stałam przed lustrem w garderobie sali bankietowej, poprawiając tiul sukni, która kosztowała tyle, co mały samochód. Patrzyłam na swoje odbicie i nie widziałam tam siebie. Widziałam projekt, nad którym pracowałam osiem lat. Projekt pod tytułem „idealne życie u boku idealnego … Read more