Zamiast rodzinnego obiadu po powrocie z Gdańska zastałam teściową wyjącą na podłodze — zniknęło dziesięć sztabek złota. Marek stał oparty o ścianę, patrzył jak drapieżnik. „Nie odgrywaj teatrzyku…
Dziesięć sztabek złota mojej teściowej zniknęło bez śladu. Wróciłam z delegacji w Gdańsku, spodziewając się rodzinnego obiadu, a zastałam panikę. Grażyna siedziała na podłodze wśród porozrzucanych ubrań, uderzając pięściami w pierś. Krzyczała, że ukradłam jej oszczędności całego życia. Marek stał oparty o ścianę z założonymi rękami. Nie było w nim ani cienia zdziwienia ani strachu. … Read more