Jeszcze godzinę temu wznosiliśmy toast za naszą przyszłość. Wróciłam po płaszcz i stanęłam pod drzwiami gabinetu. Usłyszałam śmiech Michała. „Jutro podpisze intercyzę, a tydzień później wyrzucimy…
Stałam nieruchomo przy wejściu do bocznego korytarza, ściskając pasek torebki tak mocno, że rozbolały mnie palce. Przez ułamek sekundy byłam pewna, że osoby siedzące w gabinecie usłyszały dźwięk moich obcasów o marmurową posadzkę. Nikt jednak nie wyszedł. Zamiast tego rozległ się śmiech Michała, ten sam ciepły, spokojny śmiech, który jeszcze godzinę wcześniej towarzyszył toastom za … Read more