Brutalna sprawa z bydgoskiego Fordonu ponownie wywołuje ogromne emocje. 38-letni mężczyzna został znaleziony nagi, zakrwawiony i ciężko okaleczony pod jednym z bloków na osiedlu Bajka. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować jego życia.
Do tragedii doszło 23 listopada ubiegłego roku około godziny 17. Przechodnie natknęli się na mężczyznę leżącego w krzakach przy wejściu do budynku. Na miejsce natychmiast wezwano policję i ratowników medycznych.
Stan 38-latka był krytyczny. Śledczy ustalili, że został brutalnie okaleczony i pozbawiony genitaliów. Trafił do szpitala, gdzie lekarze przez wiele dni walczyli o jego życie. Niestety obrażenia okazały się zbyt rozległe.
W związku ze sprawą zatrzymano trzech mężczyzn: Daniela S., Sebastiana Z. oraz Damiana J. Wszyscy trafili do aresztu tymczasowego. Jak informuje prokuratura, wobec podejrzanych stosowano środki zapobiegawcze w trakcie prowadzonego postępowania.
Największe zaskoczenie przyniosły jednak najnowsze informacje. Trzej podejrzani opuścili już areszt i obecnie pozostają na wolności.
— Tymczasowe aresztowanie zostało uchylone, wobec podejrzanych stosowane są wolnościowe środki zabezpieczające — przekazała prokurator Adrianna Bojarska-Majchrzak z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ.
Śledczy dysponują już wynikami badań DNA zabezpieczonych na miejscu tragedii, jednak postępowanie nadal trwa. Prokuratura prowadzi dodatkowe analizy, które mają pomóc odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń.
Sąsiedzi ofiary przyznawali wcześniej, że 38-latek był osobą dobrze znaną w okolicy. Mieszkał w lokalu odziedziczonym po matce i często odwiedzały go różne osoby. Według relacji mieszkańców nie cieszył się jednak najlepszą opinią.
Na razie prokuratura nie ujawnia szczegółów dotyczących motywu zdarzenia ani nie podaje terminu zakończenia śledztwa. Jedno jest pewne — makabryczna śmierć 38-latka pozostaje jedną z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich miesięcy w Bydgoszczy.



