Ledwo podpisałam papiery rozwodowe, mój były mąż oznajmił, że bierze moje auto, żeby pojechać po swoją młodą kochankę. Wiedział, że Maserati zrobi wrażenie. Wiedział też, że to prezent od mojego ojca, wart 250 tysięcy euro, podarowany mi wyłącznie jako podarunek ślubny. Wyciągnął kluczyki z mojej torebki, rzucił mi zimne spojrzenie i powiedział: „Tylko na godzinę, wrócę przed kolacją”.

Nie wrócił. Wrócił po dwóch dniach, z pustym bakiem i zapachem obcych perfum wewnątrz. Nie powiedział ani słowa.
Ale ja widziałam wszystko, bo zanim wyjechał, przypadkiem zostawił na stole swój stary telefon.


