Ewa weszła do kuchni, nudziła się, a w telefonie zobaczyła wiadomość od Anki z załączonym nagraniem. „Posłuchaj, kiedy będziesz sama. Ale obiecaj, że nie wyłączysz. To ważne” – pisała Anka.

Ewa włożyła słuchawki do uszu i włączyła nagranie. Słuchała do końca. Jej twarz pozostała nieruchoma. Nie płakała.
Nie krzyczała. Po prostu wyłączyła nagranie, włożyła telefon do kieszeni i wróciła do mieszkania. Tomasz siedział przy stole z laptopem. Popatrzyła na niego przez chwilę.
On nawet nie podniósł wzroku. To był ten moment, w którym wiedziała, że już nie może zostać.


