Były pracownik zeznawał w sprawie Sebastiana M. Padły słowa o bardzo szybkiej jeździe

Proces dotyczący tragedii na autostradzie A1 zbliża się do końca

Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwa proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. W wyniku zdarzenia zginęła trzyosobowa rodzina wracająca z wakacji nad morzem.

Podczas rozprawy 22 maja 2026 roku zeznania złożył były pracownik firmy należącej do oskarżonego. Świadek opowiadał między innymi o wspólnych wyjazdach służbowych oraz stylu jazdy swojego dawnego szefa.

Sebastian M. nie przyznaje się do winy.

Świadek opowiedział o wspólnych podróżach służbowych

Sebastian W., 44-letni były pracownik firmy zajmującej się sprzedażą kawy, zeznał, że został zatrudniony około rok przed wypadkiem na A1.

Do jego obowiązków należało pozyskiwanie kontrahentów oraz wyjazdy biznesowe po Polsce i za granicą. W wielu takich podróżach towarzyszył mu Sebastian M.

Jak mówił przed sądem, przemieszczali się czasem busami firmowymi, a czasem BMW należącym do oskarżonego — tym samym autem, które później brało udział w wypadku na autostradzie A1.

Według świadka Sebastian M. miał jeździć bardzo szybko i dynamicznie.

— Sebastian jeździł agresywnie i szybko. Dużo szybciej ode mnie. Ja staram się jeździć zgodnie z przepisami — mówił przed sądem Sebastian W.

Świadek wspomniał także o jednej z podróży powrotnej z Litwy do Łodzi. Jak relacjonował, na trasie między Białymstokiem a Warszawą BMW miało poruszać się z prędkością około 304 km/h przez kilka lub kilkanaście minut.

Przyznał, że wcześniej nigdy nie uczestniczył w jeździe z tak dużą prędkością.

Relacja świadka po wypadku na A1

Sebastian W. zeznał również, że o samym wypadku dowiedział się bezpośrednio od Sebastiana M.

Według jego relacji oskarżony zadzwonił do niego wieczorem 16 września 2023 roku i poinformował, że miał wypadek. Następnego dnia obaj mieli wyjechać służbowo na Węgry.

Świadek opowiadał, że tym razem Sebastian M. przyjechał innym samochodem — Audi — i właśnie nim pojechali w dalszą trasę.

W trakcie podróży rozmawiali o zdarzeniu na autostradzie A1. Jak zeznał Sebastian W., oskarżony twierdził, że samochód marki Kia miał wjechać na jego pas ruchu.

Były pracownik zaznaczył też, że po wypadku styl jazdy Sebastiana M. był już zupełnie inny niż wcześniej i nie przypominał wcześniejszych szybkich przejazdów.

Wyjazd do Niemiec i późniejszy pobyt za granicą

Kolejna wspólna podróż miała miejsce 25 września 2023 roku, kiedy Sebastian M., jego żona oraz Sebastian W. wyjechali na targi do Niemiec.

Po zakończeniu wyjazdu świadek wrócił samolotem do Polski, natomiast Sebastian M. pozostał za granicą. Później udał się do Turcji, a następnie do Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Prokuratura uważa, że wyjazd mógł mieć związek z próbą uniknięcia odpowiedzialności karnej po wypadku na A1.

Sebastian W. powiedział przed sądem, że według jego wiedzy firma nie posiadała kontrahentów w tamtym regionie i — jego zdaniem — podróż biznesowa do tych krajów nie była uzasadniona.

Sebastian M. konsekwentnie zaprzecza jednak, aby wyjechał z Polski w celu uniknięcia odpowiedzialności.

Spór o kolejne dowody w procesie

Po przesłuchaniu świadka obrona Sebastiana M. złożyła kolejne wnioski dowodowe. Dotyczyły one m.in. materiałów związanych z opinią biegłych badających przyczyny wypadku oraz dodatkowych pytań do ekspertów.

Pełnomocnik rodzin ofiar uznał te działania za próbę przedłużania procesu i podkreślał, że nie wnoszą one nowych okoliczności do sprawy.

Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy na 29 lipca.

Tragiczny wypadek na A1

Do wypadku doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego.

Według ustaleń śledczych rodzina z Myszkowa — młode małżeństwo wraz z kilkuletnim synem — wracała samochodem marki Kia znad morza do domu.

W pewnym momencie doszło do zderzenia z BMW prowadzonym przez Sebastiana M.

Po uderzeniu Kia uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w ogniu. Pomimo akcji ratunkowej życia pasażerów nie udało się uratować.

Biegli wskazali, że BMW mogło poruszać się z prędkością przekraczającą 300 km/h.

Sebastian M. został sprowadzony do Polski

Po wypadku Sebastian M. opuścił Polskę i przez dłuższy czas przebywał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

W maju ubiegłego roku został sprowadzony do kraju. Proces ruszył w grudniu.

Oskarżony od początku utrzymuje, że nie ponosi winy za tragedię na autostradzie A1. Zaprzecza również, aby wyjazd do Dubaju miał związek z próbą uniknięcia wymiaru sprawiedliwości.

Za zarzucany czyn grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Sprawa nadal budzi ogromne emocje

Proces Sebastiana M. pozostaje jedną z najgłośniejszych spraw sądowych ostatnich lat w Polsce.

Każda kolejna rozprawa jest szeroko komentowana, a zeznania świadków — zwłaszcza osób współpracujących wcześniej z oskarżonym — przyciągają uwagę opinii publicznej.

Ostateczne rozstrzygnięcie będzie jednak należało do sądu, który oceni wszystkie przedstawione dowody, opinie biegłych oraz zeznania świadków.