Rzut monetą zdecydował o życiu 18-letniej Wiktorii. Jest prawomocny wyrok dla Mateusza H.

Ta sprawa od miesięcy budzi ogromne emocje w całej Polsce. 18-letnia Wiktoria wracała z imprezy, kiedy przypadkiem poznała Mateusza H. na przystanku autobusowym. Nic nie wskazywało na to, że kilka godzin później dojdzie do jednej z najbardziej wstrząsających zbrodni ostatnich lat.

Według ustaleń śledczych młody mężczyzna zaprosił dziewczynę do wynajmowanego mieszkania w Radzionkowie. Tam rozegrał się prawdziwy koszmar. Prokuratura ustaliła, że gdy Wiktoria zasnęła, Mateusz H. miał podjąć decyzję o jej zabójstwie. Później podczas przesłuchań tłumaczył, że rzucił monetą.

— Wypadł orzeł, więc ją zabiłem — mówił w czasie procesu.

Śledczy ustalili, że 18-latka została brutalnie pobita, zgwałcona i uduszona. Sprawa od początku szokowała nie tylko skalą okrucieństwa, ale też chłodem i brakiem skruchy ze strony oskarżonego. Prokuratorzy podkreślali, że Mateusz H. już wcześniej rozważał zabicie przypadkowej osoby.

W środę Sąd Apelacyjny w Katowicach wydał prawomocny wyrok. Kara dożywotniego więzienia została utrzymana. Mateusz H. będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po 40 latach.

Sędzia Aleksander Sikora podczas uzasadnienia wyroku podkreślał, że Wiktoria była całkowicie przypadkową ofiarą.

— Trafiła na sprawcę, który nosił w sobie plan zabójstwa — mówił sędzia.

Sąd zdecydował również o zastosowaniu środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Według opinii biegłych oskarżony wykazywał niepokojące skłonności sadystyczne i stanowi ogromne zagrożenie dla społeczeństwa.

Obrona próbowała podważyć wcześniejsze ustalenia, sugerując między innymi, że do kontaktów seksualnych miało dojść już po śmierci Wiktorii. Sąd nie uwierzył jednak w tę wersję wydarzeń. Biegli uznali jednoznacznie, że obrażenia powstały jeszcze za życia dziewczyny.

Po ogłoszeniu wyroku prokuratura nie ukrywała satysfakcji. Śledczy podkreślali, że tak surowa kara była konieczna, by zapewnić bezpieczeństwo innym ludziom.

Mateusz H. nie pojawił się na sali rozpraw podczas ogłoszenia prawomocnego wyroku.