Po wypadku Alan G. miał 1,5 promila. Prokurator: dwie opinie korzystne dla podejrzanego

Po zdarzeniu Alan G. miał 1,5 promila. Prokurator: dwie opinie korzystne dla podejrzanego

Prawie rok temu na trasie między Bisztynkiem a Wozławkami w woj. warmińsko-mazurskim doszło do bardzo poważnego wypadku drogowego, w którym zginęły dwie osoby. Według ustaleń śledczych za kierownicą Audi, które uderzyło w tył Skody, siedział 35-letni Alan G. Po zdarzeniu oddalił się z miejsca wypadku, a gdy został zatrzymany, badanie wykazało u niego około 1,5 promila alkoholu w organizmie. Obecnie wiadomo, że nie odpowie za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.

     

Do zdarzenia doszło w piątkowy wieczór, 15 sierpnia, około godziny 21.36. Był to prosty odcinek drogi. Audi najechało na tył Skody, którą podróżowała trzyosobowa rodzina. Według relacji bliskich do domu mieli już niedaleko.

W wyniku wypadku zmarli 37-letni Zbigniew M., żołnierz i strażak ochotnik, oraz jego mały syn Hubert. Poważnych obrażeń doznała także partnerka Zbigniewa M. i mama chłopca, Samanta B., która była w ciąży. Kobieta trafiła do szpitala, gdzie lekarzom udało się uratować zarówno ją, jak i dziecko.

Po zdarzeniu miał 1,5 promila alkoholu. Tak wyjaśniał sytuację

Jak przekazała st. sierż. Elżbieta Mazur, rzeczniczka policji w Bartoszycach, według wstępnych ustaleń przyczyną wypadku było najechanie Audi na tył Skody. Kierowca Audi po zdarzeniu oddalił się pieszo i udał się do swojego domu. Tam po krótkim czasie został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Badanie wykazało, że miał około 1,5 promila alkoholu w organizmie. Alan G. wyjaśniał, że alkohol miał spożyć już po wypadku, jak twierdził, w reakcji na silny stres po zdarzeniu.

Po dziesięciu miesiącach śledztwa prokuratura poinformowała, że biegli nie byli w stanie jednoznacznie wykluczyć tej wersji. — Prokurator umorzył postępowanie w zakresie kierowania przez podejrzanego pojazdem w stanie nietrzeźwości — przekazał „Faktowi” prok. Daniel Brodowski z olsztyńskiej prokuratury.

— Dwie niezależne opinie biegłych w zakresie badań retrospektywnych były korzystne dla podejrzanego. Nie udało się obalić jego wyjaśnień dotyczących spożycia alkoholu już po wypadku — wyjaśnił prokurator.

Mimo tej decyzji Alan G. nadal przebywa w areszcie. Postępowanie wciąż dotyczy spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenia pomocy poszkodowanym oraz oddalenia się z miejsca zdarzenia. Za te czyny podejrzanemu może grozić do 20 lat pozbawienia wolności.