Najpierw miał wziąć prysznic. Potem sam zadzwonił po policję. W tle podwójnej tragedii wraca dramat sprzed lat
![]()
W Raciążu doszło do tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością. 29-letni Aleksander G. miał sam zadzwonić pod numer alarmowy i powiedzieć, że w domu nie żyją dwie osoby. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, przed budynkiem czekał na nich spokojny mężczyzna. Dopiero później śledczy odkryli, że sprawa ma jeszcze bardziej bolesne tło — kilka lat wcześniej ojciec podejrzanego został skazany za zabójstwo jego matki.
Raciąż to niewielkie miasto w województwie mazowieckim. Zwykle spokojne, znane głównie mieszkańcom regionu. Po wydarzeniach z lutego 2026 roku jego nazwa pojawiła się jednak w ogólnopolskich mediach.
![]()
Według informacji przekazywanych przez służby, 18 lutego, tuż przed godziną 23:00, pod numer alarmowy 112 zadzwonił 29-letni Aleksander G. Mężczyzna miał powiedzieć dyspozytorowi, że w domu doszło do tragedii i że nie żyją dwie osoby.
Na miejsce natychmiast skierowano policję. Gdy funkcjonariusze dotarli pod wskazany adres, przed domem jednorodzinnym zastali zgłaszającego. Według relacji policji mężczyzna był trzeźwy i nie uciekał. Czekał na przyjazd mundurowych.
![]()
Wewnątrz budynku odnaleziono ciała 72-letniej kobiety i 86-letniego mężczyzny. Szybko ustalono, że byli to dziadkowie podejrzanego. Sprawą zajęła się prokuratura, a 29-latek został zatrzymany.
To, co najbardziej poruszyło mieszkańców Raciąża, to nie tylko sama tragedia, ale również fakt, kim były ofiary. Danuta i Andrzej G. byli znani w okolicy. Sąsiedzi opisywali ich jako spokojnych, życzliwych ludzi, którzy przez lata byli częścią lokalnej społeczności.
Pan Andrzej miał być osobą pomocną i pracowitą. Sąsiedzi wspominali, że potrafił naprawiać sprzęty i często pomagał innym mieszkańcom. Pani Danuta była związana z życiem lokalnej wspólnoty, działała społecznie i była zapamiętana jako ciepła, dobra kobieta.
![]()
Tym większy szok wywołała informacja, że podejrzanym jest ich własny wnuk.
Według medialnych ustaleń Aleksander G. mieszkał razem z dziadkami. Z zewnątrz nic nie wskazywało na to, że w tej rodzinie może dojść do tak dramatycznych wydarzeń. Mieszkańcy mieli widywać go z babcią, między innymi wtedy, gdy prowadził ją do kościoła. Niektórzy wspominali, że sprawiał wrażenie zamkniętego w sobie, ale nikt nie przewidywał tragedii.
Po zatrzymaniu zaczęły pojawiać się kolejne informacje. Media podawały, że zanim 29-latek zadzwonił po służby, miał wziąć prysznic, przebrać się, a dopiero potem sam poinformować policję o tym, co się stało. Ten szczegół stał się jednym z najbardziej niepokojących elementów całej sprawy.
Śledczy będą musieli ustalić, czy podejrzany działał pod wpływem silnych emocji, czy jego zachowanie mogło mieć związek ze stanem psychicznym. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał wcześniej leczyć się psychiatrycznie i przyjmować leki. Te doniesienia będą teraz dokładnie weryfikowane przez specjalistów.
![]()
W tle sprawy pojawia się również drugi dramat rodzinny. Ojciec Aleksandra G. został wcześniej skazany za zabójstwo jego matki. Według doniesień medialnych kobieta miała zginąć kilka lat przed tragedią w Raciążu. Dla śledczych ważne będzie ustalenie, czy tamte wydarzenia mogły mieć wpływ na późniejsze życie i stan psychiczny 29-latka.
Prokuratura przedstawiła Aleksandrowi G. poważne zarzuty dotyczące śmierci dwóch osób. Mężczyzna miał przyznać się do winy i złożyć obszerne wyjaśnienia. Przesłuchanie trwało kilka godzin. Według doniesień jego relacja miała pokrywać się z częścią zebranego materiału dowodowego.
Kluczowe będą jednak opinie biegłych. To oni ocenią, czy 29-latek był poczytalny w chwili zdarzenia i czy może odpowiadać przed sądem jak osoba w pełni świadoma swoich czynów. Jeśli biegli uznają, że był poczytalny, może grozić mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Jeśli nie, sąd może zdecydować o skierowaniu go do specjalistycznego zakładu.
Na odpowiedzi trzeba będzie poczekać. Jedno już teraz jest pewne: Raciąż długo nie zapomni tej tragedii. Dwoje starszych ludzi straciło życie we własnym domu, a śledczy próbują zrozumieć, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami i dlaczego człowiek, który sam wezwał pomoc, miał wcześniej dopuścić się tak dramatycznego czynu.
Najbardziej bolesne pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy była to nagła tragedia, której nikt nie mógł przewidzieć, czy finał rodzinnego dramatu, który zaczął się wiele lat wcześniej?



