Stałam w progu domu mojego męża, a moja rodzina właśnie wybrała dla mnie ciszę. Sto dwadzieścia zaproszeń wysłałam na własny ślub, a z mojej strony nie potwierdził nikt. Żadna ciotka, żaden wujek….
Gdy zamawiałam 120 zaproszeń w drukarni na Mokotowie, pachniało świeżą farbą i ciepłym papierem. Grube, kremowe kartony miały złocone brzegi, a pani za ladą zapewniła mnie, że to piękny wybór i na pewno wszyscy przyjadą. Zapłaciłam prawie 1200 złotych, uśmiechając się do siebie jak idiotka. Nie miałam pojęcia, że ani jedno z tych zaproszeń nie … Read more