Proces Sebastiana M. ponownie wywołał ogromne emocje w całej Polsce. Tym razem szczególną uwagę przyciągnęły zeznania byłego pracownika oskarżonego, który opowiedział w sądzie, co wydarzyło się już dzień po tragedii na autostradzie A1.
Świadek ujawnił, że mimo dramatycznego wypadku Sebastian M. następnego dnia normalnie pojechał na wcześniej zaplanowane spotkanie biznesowe na Węgrzech. Co więcej — to właśnie on prowadził samochód przez większą część drogi.
![]()
— To była zupełnie inna podróż niż wcześniej. Nie przekraczał prędkości — zeznał były pracownik przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim.
Relacja świadka wzbudziła jednak największe poruszenie, gdy opisał wydarzenia z kolejnych dni. Jak twierdził, Sebastian M. niespodziewanie zdecydował się zostać za granicą razem z żoną, podczas gdy pracownik miał wracać do Polski samolotem. Była to — jak podkreślił — pierwsza taka sytuacja podczas ich wspólnych wyjazdów.
![]()
Kilka dni później z mediów dowiedział się, że jego szef przebywa już w Dubaju. Świadek zaznaczył również, że firma nie prowadziła żadnych interesów ani w Turcji, ani w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dlatego jego zdaniem taki wyjazd biznesowy był całkowicie bezcelowy.
![]()
Podczas rozprawy pojawiły się też kolejne informacje dotyczące stylu jazdy Sebastiana M. Były pracownik przyznał, że wcześniej zdarzało mu się jeździć bardzo agresywnie i z ogromnymi prędkościami.
![]()
Przypomnijmy: według śledczych Sebastian M. miał pędzić BMW ponad 250 km/h, doprowadzając do tragedii, w której zginęła trzyosobowa rodzina, w tym 5-letnie dziecko. Oskarżony nie przyznaje się do winy.
![]()


