„Wpisz dowolną kwotę, jaką tylko zechcesz.” – te słowa Wiktor rzucił mi do stóp razem z czekiem in blanco, dziesięć minut po tym, jak publicznie, w obecności całego biura, uderzył mnie w twarz…
Pierwszy policzek Wiktora Radzimirskiego spadł na moją twarz o 14:30, w środku otwartej przestrzeni biurowej. W jednej chwili zapadła martwa cisza – umilkły klawiatury, zatrzymały się rozmowy. Jedyne, co słyszałam, to szum drukarki i zduszony szloch Mileny stojącej za jego plecami. W dłoniach ściskała teczkę z dokumentacją demonstracyjną systemu Północ, zalaną kawą. Pół godziny wcześniej … Read more